Dzieci na Pyrkonie – czy warto wybrać się całą rodziną?

Symbol zastępczy tekstu

– Ja to nie będę nigdzie wyjeżdżać, dopóki moje dziecko nie podrośnie na tyle, że będzie można je zostawiać z dalszą rodziną. Cenię sobie święty spokój i komfort w podróży – stwierdziła moja koleżanka.

Westchnęłam ciężko. Jakoś nikt nie kwapi się na ochotnika na zostanie z trójką moich skarbów, żebym wraz z mężem mogła oddawać się beztrosko hobby w postaci podróżowania i zwiedzania. Siłą rzeczy wycieczki krótsze i dalsze odwalamy od kilku lat w coraz to bardziej powiększającym się składzie. Tak więc kiedy kilka dni temu wpadło mi do głowy, że fajnie byłoby wybrać się na Pyrkon 2019 – festiwal fantastyki w Poznaniu – nie mieliśmy żadnych wątpliwości: jedziemy w piątkę!

Najpierw trzeba było skombinować odpowiednie przebrania. Szycie strojów po nocach odpadało – jakoś brak mi do tego czasu i talentu. Ze Średnim i Tuptusiem był względny spokój. Z czasów karnawałowych pozostały im stroje smoka i pirata. Uznałam, że bardzo pasują do ich charakterów i stylów zachowania, więc luzik. Gorzej było ze starszyzną rodzinną. Panna F. z sukni wróżki już wyrosła. Ja marzyłam o stroju seksownej wampirzycy, ale jakimś trafem nie miałam go na stanie. Mąż z początku kategorycznie odmawiał poddania się presji rozentuzjazmowanej rodzinki i zarzekał się, że za nic przebierać się nie będzie, ale wierzyłam, że przy odrobinie żoninej perswazji jeszcze zmieni zdanie i odkryje w sobie ducha beztroskiej zabawy. Tylko skąd wziąć stroje?

Z pomocą przyszła mi śmieciarka. Nie, nie zaczęłam grzebać po śmietnikach położonych przy teatrach i domach kultury. Napisałam za to o mojej potrzebie na grupie na Facebooku (Uwaga, śmieciarka jedzie), na której można przekazywać za darmo niepotrzebne rzeczy. Często i szybko udaje mi się pozbyć w ten sposób ubrań po Tuptusiu. Fajnie, że komuś się jeszcze przydadzą, a z domu znikają i nie zajmują miejsca. No i przynajmniej nie marnują się wyrzucone do śmietnika. Jako fanka powtórnego wykorzystywania rzeczy oraz dawania przedmiotów drugiego życia, po prostu uwielbiam ideę tej grupy!

Muszę przyznać, że także w ramach poszukiwania rzeczy sprawdziła się znakomicie. W niecałe kilka godzin udało mi się w ten sposób załatwić na wyjazd stroje dla naszej pozostałej trójki. Co prawda ja zamiast stroju seksi wampirzycy lub przykrótkiej szaty pielęgniarki uzyskałam uroczy, żółty jak kurczaczek strój Pikachu, ale co tam. Kto powiedział, że Pikachu nie może być seksi. Są różne gusta. Dla panny F. wypożyczyłam strój królewny Jasmine, a dla męża… No cóż, nie mogę zdradzić, bo obiecał, że jeśli to wycieknie gdziekolwiek i do kogokolwiek, to się ze mną rozwiedzie.

Po skombinowaniu strojów pozostało tylko zmieścić do samochodu 100 tysięcy pieluszek i chusteczek dla Tuptusia, setki zabaweczek Średniego, bez których nie wyobrażałby sobie wytrzymać tych 2 dni, oraz kilkanaście kilogramów komiksów panny F., no bo „przecież nie chcemy żeby nudziła się w podróży”. Jeszcze tylko zestawy ubrań na każdą pogodę i niepogodę, kilka ton ulubionych jogurcików i przekąsek dzieci, skrzynka z samymi niezbędnymi lekarstwami na wszelki wypadek, i nasz spontaniczny wyjazd mógł się zacząć!

– Mamo, daleko jeszcze? – padło niewinne pytanie z tyłu. Po raz dziesiąty. Zgrzytnęłam zębami.

– Kochanie, nadal 3 godziny i 8 minut! Wyruszyliśmy 5 minut temu – odpowiedziałam słodko i cierpliwie.

–   Ale nam się nudzi! – dobiegł mnie zgodny duet z tyłu auta.

– To powyglądajcie sobie przez okno! Albo porozmawiajcie sobie! – zaproponowałam z niewielką nadzieją w głosie.

–    O, to my wam opowiemy dowcip! – ożywiła się nasza córka.

–    Ooo – jęknęliśmy równocześnie z mężem.

–    No co, nie lubicie  dowcipów? – strzeliła focha panna F.

–   Nie, nie, lubimy – odpowiedziałam równie pospiesznie co fałszywie. Dowcipy naszych dzieci można by stosować jako broń w działaniach wojennych. Opowiedzieć wrogiej armii i przejąć władzę nad światem w czasie, gdy wszyscy zastanawialiby się, co w tym miało być śmiesznego.

– Rozmawiało dwóch facetów – ciągnęła córka – Jeden mówi do drugiego: chciałbym polecieć do Afryki. A ten drugi odpowiada: ale przecież jesteś w Afryce!

Zapadła chwilę ciszy. Panna F. powiodła wokół pełnym triumfu wzrokiem.

– Fajny dowcip, nie? – zapytała z dumą. Westchnęłam ciężko. Nie cierpię rozwiewać cudzych złudzeń.

– Ale wiesz, że dowcip powinien być śmieszny? Taka jest jego funkcja, zasadniczo.

 

– No to przecież jest – obraziła się córka – bo oni byli w Afryce, chyba nie zrozumiałaś. To ja ci opowiem jeszcze raz.

– Mnie tam rozbawiło – lojalnie poparł siostrę Średni. -A ile jeszcze mamy jechać? – dodał.

Jęknęłam i pogłośniłam radio. Jakiś komfort podróży musi być…

Jakieś 300 tysięcy dowcipów i pytań „czy jeszcze daleko” później dojechaliśmy do Poznania. Nie pchaliśmy się na Pyrkon wieczorową porą, wybraliśmy się tam na spokojnie w sobotę. Słowa „na spokojnie” można traktować jako eufemizm, odbyło się to raczej w atmosferze podekscytowanych pisków, gorączkowych poszukiwań elementów stroju, kłótni, kto ma ładniejszy kostium (tak, Ty kochanie, przyznaję, wyglądałeś lepiej w swoim przebraniu niż ja jako Pikachu).

Pierwsze moje wrażenie z Pyrkonu – jeśli tylko to możliwe, lepiej dojechać komunikacją publiczną niż samochodem. W naszym przypadku to odpadało, zwłaszcza że pogoda tego dnia nie dopisała. Niemniej jednak po odrobinie kołowania udało nam się znaleźć płatny parking dość niedaleko targów. Drugie – Pyrkon jest naprawdę popularną imprezą, ale dobrze zorganizowaną. Dołożono dużo starań, aby ułatwić rodzicom z małymi dziećmi wzięcie udziału w festiwalu. Dzieci poniżej 6. roku życia miały bezpłatny wstęp na teren Festiwalu. Z kolei dla uczestników do lat 12 przygotowano specjalne wejściówki, dające możliwość uczestnictwa w Pyrkonie za pół ceny. Rodzice otrzymywali przy wejściu opaskę, na której będzie można zapisać numer telefonu oraz imię dziecka, po czym założyć nieletniemu na rękę. Ułatwiało to odnalezienie potomka w przypadku zagubienia w tłumie. Program Festiwalu został dobrany w taki sposób, aby każdy mógł z niego skorzystać. Wszystkie atrakcje skierowane do osób powyżej 18 roku życia były oznaczone, w związku z czym rodziny z dziećmi mogą łatwo kontrolować dobór punktów programu.

No i najważniejsze – zorganizowano także świetną strefę zabaw dla dzieci. Na tyle fajną, że nasze dzieci trudno było wyciągnąć gdziekolwiek indziej. A kiedy po długich wysiłkach udało nam się ich namówić na przechadzkę po terenie festiwalu, zaczęły się inne problemy. Średni wyglądał dość uroczo w swoim przebraniu smoka. Na tyle słodko, że ciągle ktoś podchodził i prosił o zrobienie sobie z nim zdjęcia. Można powiedzieć, że skradł pannie F. całe show. A nie jest ona osobą, która lubi pozostawać na drugim planie…

– Och, jaki fajny smok! Możemy zrobić Ci chłopczyku zdjęcie?

– Jasne, nie ma sprawy – Średni odrzucał skrzydła oraz grzywkę do tyłu i ustawiał się z wyluzowaną miną do fotki.

– To nie fair – Panna F. zaciskała piąstki ze złości – nikt nie lubi mojego stroju księżniczki!

Przygryzłam wargi. Trudno to było wytłumaczyć córce. Przynajmniej Tuptuś miał wywalone, że jego strój pirata został przyćmiony przez brata. Dopóki mógł zjeść kawałek pizzy, poskakać w basenie z piłeczkami w kształcie świnek i wycierać tłuste łapki o włosy mamusi, było mu doskonale wszystko jedno, czy ktoś zachwyca się jego przebraniem.

– Widzisz kotku, to nie to, że masz nieładny kostium. Wyglądasz prześlicznie. Rzecz w tym, że smoki są teraz w modzie.

– A księżniczki nie? – spytała żałośnie córka.

– A księżniczki… w sumie nigdy nie wychodzą z mody. Słuchaj, najważniejsze, że mnie się podobasz. Zrobisz sobie ze mną zdjęcie?

– No dobrze – udobruchała się trochę Panna F.

– O jako śliczny smoczek! Można zrobić fotkę? – rozległo się dokładnie w tej chwili.

– Pewnie – Średni świetnie i z wyraźną satysfakcją wczuwał się w rolę małoletniego celebryty.

– Ugh! – córka odwróciła się na pięcie. Ułagodzić ją zdołał dopiero duży pączek serwowany w kawiarence. I możliwość zrobienia sobie zdjęcia na fantastycznym motocyklu w pawilonie obok.

Podsumowując, czy warto wybrać się na taką imprezę z dziećmi? Nie, jeśli:

  • cenisz sobie spokój;
  • chcesz skorzystać ze wszystkich atrakcji i mieć czas na pooglądanie wszystkiego;
  • do szału doprowadzają Cię zadane po raz setny pytania: „ale przynajmniej mam ładniejszy kostium niż Ty, prawda?”.

Natomiast warto i należy, jeśli:

  • właśnie jesteś w trakcie przygotowań do konkursu na Najbardziej Cierpliwego Człowieka Świata i potrzebujesz intensywnego treningu;
  • chcesz pokazać dzieciom swoją pasję oraz oswoić je z imprezami tego typu;
  • lubisz rodzinne przebieranki.

44 myśli na temat “Dzieci na Pyrkonie – czy warto wybrać się całą rodziną?

  1. Oczywiście, że warto. W koncu niezapomniane wrażenia i ogromny chaos gwarantowane 😀 Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście nie Pyrkonie. Mnie nie udało się dotrzeć w tym roku, ale za rok będę obowiązkowo 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Super, bardzo się cieszę! Są takie grupy w różnych miastach. Ja z tego dość często korzystam, głównie oddając, ale bardzo sobie chwalę. W Warszawie jest też podfrupa Poszukiwacze, gdzie można zgłaszać zapotrzebowania. Nie wiem jak gdzie indziej. Ale idea bardzo mi się podoba. Nie lubię wyrzucania rzeczy.

      Polubienie

      1. Właśnie tego mi brakuje, aby wskazać, co się poszukuje, przecież nie zawsze ludziom chce się pozbywać niepotrzebnych rzeczy, a kiedy zobaczą, że ktoś jest w potrzebie, to motywują się do zrobienia miejsca, przynajmniej ja tak mam. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Wyjazdy z dziećmi to dla mnie czarna magia (bo jeszcze nie mam własnych), ale mam wielki szacunek do rodziców, którzy potrafią dać szczęście swoim pociechom i jeszcze choćby ciut odpocząć. 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Z zapartym tchem przeczytałam cały post. Świetnie, cieszę się, że impreza się udała i całej 5 się podobała. My tzn. mąż i ja jesteśmy też tego zdania, że raczej jak gdzieś jechać to zawsze z dziećmi mimo pytań, mimo 300 dziwnych dowcipów. itd.
    Jak się spotkamy za rok, a księżniczka będzie to zrobię jej nie jedno zdjęcie 😉 😀
    Wszystkiego dobrego.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Warto uczestniczyc i zabierac dzieci na roznego rodzaju atrakcje, zeby mialy fajne wspomnienia. 🙂 Pozniej beda wdzieczne za to, ze mogla fajne powspominac. Ja sama pamietam nawet moje wczesne dziecinstwo i lubie sobie powspominac:)
    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  5. No ja wiem jak wyglądają te podróże z dziećmi 🙂 mam dwójkę a czasami wysiadam 🙂 Super że impreza się udała i że wszyscy jesteście zadowoleni. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  6. Jako mama dwójki staram się zachowywać balans w temacie wyjazdów z dziećmi. Baaardzo często zabieramy je na różne wypadu, w fajne miejsca, jednak gdy zależy mi na tym, żeby z danego spotkania, wyjazdu wyciągnąć jak najwiecej dla siebie, zostawiam moje gwiazdy z babcią ❤ za tydzień na przykład ruszam do Poznania Influencer Live Poznań, dziewczyny zostają z tatą:D

    Polubione przez 1 osoba

  7. Gdzie są zdjecia?! Męża możesz wymazać 😉 ja uważam, ze pomimo trudu i zmęczą powinno się jezdzic z dziećmi. A Pyrkon to doskonała okazja do rozwijania wyobraźni i budowania fundamentów kreatywności 😉

    Polubione przez 1 osoba

  8. Skąd ja to znam – zabieram czasem córkę na Targi Książki i absolutnie nie chce ona wychodzić poza strefę dla dzieci 😀 Człowiek obejrzałby książki, a musi patrzeć, jak młoda ogarnia klocki i ciastolinę.

    Ale tak czy siak uważam, że świetnie jest zabierać dzieci na takie imprezy – niech chłoną kulturę od małego.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Fantastyka to akurat nie moje klimaty, ale zabieramy Młodego na książkowe targi, wystawy do muzeów i w wiele innych interesujących miejsc – żeby od samego początku zaszczepić w nim podróżniczego i kulturalnego bakcyla.

    Polubione przez 1 osoba

  10. Super artykuł, mega przyjemnie się czytało po raz kolejny. Jeszcze w domenie tego co nam serwuje Newsweek, że Pyrkon to impreza dla seksualnych napaleńców. Nic bardziej mylnego, można się świetnie bawić z rodziną!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście, że tak, łaziliśmy tam cały dzień i ani razu nie widziałam nic niestosownego, czego nie mogłabym pokazać dzieciom. Atmosfera była bardzo miła i życzliwa. Fajnie widzieć wokół tak wielu ludzi z ciekawymi pasjami!

      Polubienie

  11. Nie słyszałam no tej grupie gdzie można oddać dziecięce rzeczy, które zalegają w domu,w zasadzie też już nie mam miejsca i mogłabym w końcu puścić rzeczy po synku w świat

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Glass Candle Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.