Mikołaj, Mikołaj, jedzie samochodem…

- Mamo, a on zabiera Tuptusiowi pierniczka! - wydarła się znienacka córka. - Nieprawda, wcale nie zabieram, on mnie serdecznie do pierniczka zapraszał! - zaprotestował z oburzeniem synek. - A w jaki sposób cię zapraszał? - zainteresowałam się, bo zdolności komunikacyjne mojego najmłodszego są jeszcze mocno ograniczone. - No tak gugugu... Zerknęłam na Tuptusia. Nie … Czytaj dalej Mikołaj, Mikołaj, jedzie samochodem…