Baba babie wilkiem?

Czasem, dla odprężenia, lubię połazić sobie po necie i poczytać, co tam panie w wielkim świecie. I ostatnio, na podstawie komentarzy z onetu, gazety i innych bardzo wiarygodnych portali, mam wrażenie, że jesteśmy na skraju wojny! Emocje się wylewają, nienawiść bucha z każdej strony, dać jednej lub drugiej atomówkę i koniec świata zapewniony! Nawet karaluchy nie przetrwają!

Chodzi o matki i bezdzietne. A dokładniej rzecz biorąc, o roszczeniowe beneficjentki 500+ i bezdzietne lambadziary, jak to z Internetu wynika. Pojawiają się coraz ostrzejsze pretensje o wózki w sklepach i wrzeszczące bachory w autobusach. Z drugiej strony nieśmiertelne pytania – ” kto ci poda szklankę wody na starość” i stwierdzenia „a moje dzieci to na Twoją emeryturę pracować będą”.

faust-1291070_1280

Poza czytaniem komentarzy pod artykułami oraz postów na stronie spotted:madka, od których włos się jeży na głowie, natrafiłam na bardzo ciekawy blog na temat bezdzietności. W jednym z ostatnich wpisów autorka przeciwstawia się stereotypowi podawania słynnej herbatki na łożu śmierci. Zaznacza, że posiadanie potomstwa nie daje gwarancji na to, że ktoś ten napój w odpowiedniej chwili przygotuje, więc lepiej inwestować siły i czas w relacje z partnerem i przyjaciółmi. Następnie z wyraźną satysfakcją pisze, że dzieci fatalnie wpływają na związki i według różnych badań statystycznych małżeństwa dzieciatych częściej się rozpadają.

Podaje także wyliczenia, ile to pieniędzy trzeba włożyć w wychowanie dzieci i że ta inwestycja jest zazwyczaj bezzwrotna. Równie dobrze można by tymi tysiącami w piecu napalić. Kończy wizją, jak nieszczęsne matki skończą kiedyś bez kasy, na zgliszczach zrujnowanych małżeństw, pogrążone w żalu za zmarnowanym przez potomstwo życiem.

No i serio? Tzn. jest to ponoć odpowiedź na narrację hurradziecięcą, ale z drugiej strony, czy nie możemy prowadzić dialogu na zasadzie cieszenia się z własnych wyborów, bez krytykowania i pomniejszania cudzych?

Moim zdaniem nic i nikogo nie ma się na wyłączność. Ludzie przychodzą i odchodzą, relacje zaczynają się i kończą, i któż może z całą pewnością powiedzieć, co będzie się działo za rok, a co dopiero mówić o późnej starości. Nie wiadomo, czy nasze dzieci będą nas lubić za te kilkadziesiąt lat, czy też będę przysyłać nam pozwy sądowe o opłacenie kosztów psychoterapii za zmarnowane dzieciństwo. Ale to samo dotyczy mężów, partnerów, przyjaciółki i znajomych. Nikt nie jest dany raz na zawsze z dożywotnią gwarancją. Żaden wybór nie zapewni nam dostawy napojów wszelakich na łożu boleści, ani także spłakanych tłumów na naszym pogrzebie. I tak w sumie, chyba już wtedy będziemy mieć na to wywalone. Ważne, aby tu i teraz podejmować decyzje zgodne z sobą, z naszymi chęciami i potrzebami, a nie według tego, co uważa sąsiadka cioci brata męża. Jedne marzą o gromadzie dzieci, drugie chcą mieć jedno, a trzecie wcale. I git, każdy wybór dobry, byleby przemyślany i własny. Lecz głowę sobie dam uciąć, że każda baba, niezależnie od ilości posiadanych potomków, spotyka się z krytycznymi uwagami czy nietaktownymi pytaniami. „A kiedy dziecko, zegar tika, tik-tok, a już czas chyba na następne, a czemu nie mniej/więcej, a po co aż tak dużo”. Gdybym ja miała mieć złotówkę za każde radosne napomknięcie ” o, trzecie to z pewnością efekt 500+, hehe, ale żeście się obłowili”, to bym była bogatsza o… no, jakieś kilkanaście złotych.

Pewnie, że super byłoby, jakby ludzie byli wobec siebie milsi, życzliwsi, nie oceniali swoich decyzji i nie traktowali nawzajem protekcjonalnie. Niestety, takie rzeczy  tylko w Erze. A w rzeczywistości każdy gada, co mu ślina na język przyniesie. Zazwyczaj, wierzę w to głęboko, bez zamiaru zrobienia przykrości czy krzywdy. Lepiej chyba olewać. No ale gdyby nikt się nie pienił i nie prowadził różnych gównoburz w internecie, to o czym my biedne blogerki byśmy wtedy pisały?

Martwi mnie co innego. Taki pogłębiający się podział na lambadziary i madki. Okopywanie się przeciwnych obozów, zakorzenianie stereotypów. Wiadomo, ta co urodziła to już tylko o kupach i pieluchach pogada, a ta co nie ma przynajmniej piątki dziatek to się na życiu nie zna i pewnie tylko imprezy jej w głowie. Noż kurcze, nie zgadzam się na takie przyklejanie etykietek. Mam wśród znajomych zarówno dziewuchy obdarzone rozlicznym potomstwem, jak i bezdzietne. Jedne uwielbiam, innych nie trawię, i ilość lub brak wydalonego przez ich macice małych człowieczków nie ma na moje uczucia do nich najmniejszego wpływu. To, czy się jest matką, czy nie, może trochę oddziaływać na posiadany tzw. czas wolny, znajomość bajek i wierszyków, tudzież umiejętność prowadzenia trzech bzdurnych konwersacji równocześnie, ale na pewno nie świadczy o tym, jakim kto jest człowiekiem. A nawet kobietą. Więc nie dajmy się, dziewczyny, zwariować i zaszufladkować!

Wydaje mi się, że jeśli naprawdę uwierzymy, że dzieciate i bezdzietne to dwa odrębne światy, że prezentujemy tak różne światopoglądy i potrzeby, że nawet nie ma sensu próbować się spotkać w pół drogi, to wszystkie na tym stracimy.

A blog „bezdzietnik.pl – szczerze o życiu bez dzieci” stanowi ciekawą alternatywę dla blogów mamusinych i przedstawia zupełnie odmienny punkt widzenia. Zgrzytając zębami, polecam, warto zajrzeć 😉 Ciekawa lektura.

 

48 myśli na temat “Baba babie wilkiem?

  1. Ludzie zawsze stwarzali podziały, bo nigdy nikomu nie dogodzisz. A już na pewno nie kobietom, które zawsze będą się prześcigały w tym, ktora ma lepiej/gorzej itp.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Inna sprawa, że takie krytykowanie i przyczepianie etykietek to zjawisko typowe dla internetu. W świecie realnym mam wiele koleżanek nie posiadających potomstwa, świetne z nich babki, czasem sobie popsioczą ogólnie na bachorki czy niesprawiedliwości społeczne promujące rodziny, ale świetnie się razem dogadujemy. Często bardzo mnie wspierają. Podejrzewam, że tak samo u innych. Więc skąd ta fala hejtu w internecie?

      Polubienie

  2. I to jest bardzo fajny głos rozsądku. Sama lubię dzieci i ich mamy, choć dzieci nie posiadam i zawsze mnie dziwi z jaką łatwością przychodzi innym ocenianie mnie przez pryzmat „nieposiadania dziecka”. A jak widać, można inaczej. Normalniej.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Każdy może mieć dzieci, każdy może zdecydować, że nie chce ich mieć. Każdy ma swoje życie i to jest fajne, że każdy ma wybór. Jednak posiadanie dzieci bądź ich nie posiadanie nie zwalnia nikogo z kultury osobistej. I szkoda, że kobiety nie trzymają się razem, tylko jeszcze stawiają między sobą podziały.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Uwielbiam Bezdzietnik i jego autorkę! Coś tam nawet przebąkujemy o napisaniu wspólnego tekstu i poruszenia tematu dzietności/bezdzietności z dwóch różnych perspektyw 😉 Prawda jest taka, że matki i kobiety bezdzietne to są dwa różne światy – ale można się od siebie różnić pięknie, mądrze i kulturalnie, a nie zaraz iść ze sobą na wojnę i walić się po głowach 😉

    Polubione przez 1 osoba

  5. Wydaje mi się że trochę wyolbrzymiasz ten problem w Internecie można spotkać dużo hejtu bo ludzie wyolbrzymiają swoje emocje na co dzień jak rozmawiam z różnymi matkami i nie matkami to nie widzę jakiejś wielkiej różnicy między tymi osobami ja jako matka czasami nawet zazdroszczę tym nie matkom takiego życia a one zazdroszczą mi że mam męża i dzieci i ustabilizowane życie w sumie człowiek taki jest że zawsze chce to czego nie ma a hate faktycznie trzeba z tym walczyć , ale to te osoby które piszą muszą pójść po rozum do głowy że taka pisanina raczej większego sensu nie ma

    Polubione przez 1 osoba

  6. Przykre to i nie potrzebne. Ja nie wydaje się w takie dyskusje i nie oceniam innych, tymbardziej daleka jestem od nazywania kogoś jakimiś słowami tylko dlatego, że jego życie jest inne, bądź jego poglądy. Ale cóż to o czym piszesz to samo życie…

    Polubienie

  7. Temat madek, labadziar i macierzyństwa/bezdzietności to temat rzeka. Każdy powinien siedzieć z nosem we własnym życiu. Świat byłby wtedy lepszy. W sumie to w sieci na każdy temat robią się obozy i każdy wylewa swoje żale i bez szacunku wyraża swoje zdanie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hmm… z moich obserwacji wynika, że może kogutowi kogutem? Trochę nastroszą piórka, w ostateczności ciut się podziobią, popieją po całym podwórku, jaki to mają wielki i kolorowy ogon, ale się raczej nie będą podgryzać po cichu 😉

      Polubienie

  8. Wpis świetny 🙂 Też uważam, że fakt, że ktoś posiada dziecko lub nie, nie świadczy o tym kim jest, bo każdy z nas to odrębna jednostka, dziecko również. Na blog, który wspominasz w zakończeniu też kiedyś trafiłam, z częścią opini się zgadzam, ale część jest mi kompletnie obca, a to ddlatego, że autorka świadomie dzieci miec nie chce, a ja owszem, kierujemy sie innymi wartościami, ale to nie znaczy, że moja droga jest lepsza, a ona jest wygodną hedonistką, jestesmy inne i nasze drogi i wybory się po prostu róznią. A ta „szlanka herbaty” źle brzmi zarówno w obozie matek, bo chyba nie po to rodzimy dzieci, żeby z nich użytek zrobić i w obozie bezdzietnych, bo nie każde dziecko odwraca sie od starych i schorowanych rodziców i to krzywdzące stwierdzenie.
    A jak potrzebujesz silnych wrażeń, to poczytaj sobie jak skaczą sobie do gardeł kobiety w temacie porodów i karmienia, dla mnie kosmos i niedowierzanie i zapewniam Cię, że to nie tylko w Internecie taka fala hejtu w tej kwestii 🙂 Też spłodziłam niedawno tekst pod wpływem tych wiecznych nagonek, jak to kobieta kobiecie wilkiem.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  9. Takie wzajemne osądzanie matek i bezdzietnych przypomina mi inny rodzaj oceny: ‚czemu ona z nim jest, taki z niego burak’ albo ‚rozstali się na pewno dlatego, że…’. Nigdy nie siedzimy w środku czyjegoś związku i życia więc nie mamy prawa oceniać tego, co ktoś robi, czego nie robi i jakie podejmuje decyzje. Niech każdy żyje swoim życiem, a do życia innych zagląda tylko po to, żeby się życzliwie uchmiechnąć i życzyć powodzenia :).

    Polubione przez 1 osoba

  10. Oj bardzo potrzebny i prawdziwy artykuł! W tych czasach matki krytykują inne, a często nawet nie patrzą na siebie. Czasem jest to zazdrość, a czasem po prostu nasza natura.

    Polubienie

  11. Bardzo ciekawy temat 🙂 zgadzam się, nie powinniśmy oceniać kobiet przez pryzmat posiadanych dzieci. Każdy człowiek ma inne cele, marzenia i ambicje. Jedne kobiety marzą o dzieciach, mężu i domku na obrzeżach a drugie o karierze, pieniądzach, podróżach i odkrywaniu świata. I te i te kobiety zasługują na szacunek i nie powinniśmy oceniać ich wyborów. Myślę, że może tutaj też działać zazdrość. Bo tym dzieciatym brakuję wolności, podróży, wyzwań a karierowiczki czasami też zatęsknią za domowym ogniskiem – ale może tylko mi się wydaję 🙂 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Rzeczywiście, bardzo dobrze to ujęłaś. Chyba spora część tych animozji bierze się stąd, że chcemy akurat tego, czego nie mamy, i trawa zawsze wydaje się być bardziej zielona po drugiej stronie płotu 😉

      Polubienie

  12. I dlatego ja zawsze w swoim otoczeniu miałam męzczyzn. Nie było zazdrości, kłotni, z nimi lepiej się chodziło na zakupy (szczegolnie te odziezowe, poniewaz facet doradzi ci tak, aby bylo dobrze, a kobieta… jak wygladasz ladnie to zazdrosna i powie, ze dana rzecz Ci nie pasuje..)

    Polubione przez 1 osoba

    1. No fakt, ja najbardziej lubię chodzić na zakupy z moim mężem, bo to jemu mam się docelowo podobać. Choć niektóre jego pomysły na moje stroje ucinałam w zarodku, np. buty kowbojskie do pończoszek 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s