Ciało, rozum i cała reszta świata

make-up-544538_960_720

Ostatnio w Internecie zatrzęsło się od komentarzy po wypowiedzi Ewie Chodakowskiej, w której krytykowała nawyki żywieniowe rodziny zjadającej hot-dogi na stacji benzynowej. Dziś z kolei  trafiłam na okropny post Fit Matki Wariatki, wyśmiewający się w dość obrzydliwy sposób z osób, które według niej niewłaściwie się odżywiają, głodząc się lub wymiotując. Moim zdaniem, mimo iż zaznacza na początku, że swój post kieruje do osób zdrowych,  to opisuje typowe zaburzenia żywieniowe i regulowanie emocji poprzez jedzenie, z czego naśmiewanie się jest moim zdaniem niewłaściwe i okrutne. Ponieważ przeszłam w swoim życiu  etapy  akceptacji i jej totalnego braku w  stosunku do własnego ciała, nie mogę się powstrzymać, aby nie dorzucić swojego kamyka do tego ogródka.

Dziwi i  odrobinę przeraża mnie fakt, że w dzisiejszym świecie tak wiele uwagi poświęca się wyglądowi zewnętrznemu.  Za gruba, za chuda, za wysoka, za niska, zbyt piegowata, za płaska… lista wad, jakie w sobie postrzegamy, jest długa. Większą obelgą jest powiedzieć komuś, że jest brzydki lub gruby niż że jest prostakiem, chamem lub niedouczonym idiotą, który wypowiada się o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Dlaczego bardziej nas boli ocena wyglądu zewnętrznego? Czy uważamy za ważniejsze to, jak wyglądamy, od tego jacy jesteśmy? Czy po prostu jesteśmy bardziej pewni swojej wartości intelektualnej i duchowej, a nie odczuwamy takiej pewności co do naszej atrakcyjności fizycznej?

Kiedy byłam młoda, przez wiele lat odczuwałam ogromne niezadowolenie z powodu własnego wyglądu.  Pozwoliłam na to, aby w pewnym momencie to uczucie przesłoniło mi cały świat. Bardzo duże znaczenie przywiązywałam do swojej wagi i jakoś tak wydawało mi się, że kiedy osiągnę idealną, to moje życie zmieni się na lepsze. Właściwie przez kilka lat nigdy nie przyszło mi do głowy zastanowić się, co tak naprawdę miałoby się zmienić, oprócz rozmiaru noszonych przeze mnie ubrań.

Patrząc z perspektywy czasu, nie miało to takiego znaczenia, jak mi się wtedy wydawało. Wszystkie najważniejsze rzeczy w moim życiu zadziałyby się i tak niezależnie od tego, ile kilogramów bym nie ważyła.  Nie wierzę, aby moi przyjaciele, znajomi czy członkowie rodziny lubiliby mnie lub kochali bardziej w przypadku osiągnięcia przeze mnie idealnej figury. Może mam takie przekonanie dlatego, że trafiłam na faceta, który związał się ze mną głównie z zupełnie innych powodów – wspólnych celów, zainteresowań,  podobnego poczucia humoru i spojrzenia na świat. Moi znajomi także nie należą raczej do osób, którzy by oceniali innych li i jedynie za wygląd.   Wszelkie niewielkie sukcesy, jakie odniosłam, również nie były zależne od mojej wagi, sposobu ubierania się czy idealnej fryzury. Możliwe, że to z tego powodu   w pewnym momencie to, jak się fizycznie prezentuję, przestało być priorytetem w moim życiu. Ale z drugiej strony, to my wybieramy sobie osoby, z  którymi utrzymujemy kontakty, którymi się otaczamy. Czyli pośrednio możemy wybrać sobie rodzaj wpływu, jaki na nas wywierają, i trzymać się z dala od osób, które oddziałowują na nas w sposób destrukcyjny.

I tu dochodzimy do kwestii blogerek i influencerek. Ta cała wielka dyskusja, czy pani Chodakowska miała prawo powiedzieć to, co powiedziała, jak to wpłynęło na życie i samoocenę innych ludzi, a czy pisanie, że nie powinna tego robić, to już lynch czy tylko krytyka… A może popatrzeć na to od drugiej strony? To my, zwykli szarzy ludzie, wybieramy sobie, czym się kierujemy. Tak naprawdę co nas obchodzi, co na nasz temat, naszego wyglądu i  zachowań jedzeniowych myśli jakaś podskakująca na macie babeczka z Internetu? Może to być bardzo fajna, sympatyczna i ogólnie życzliwa osoba, ale, na litość boską, to jakaś obca nam kobieta, która nas nie zna, nie lubi prywatnie i nie towarzyszy w drodze przez życie!  Dlaczego jej zdanie ma się dla nas liczyć? Może zamiast prowadzić powszechne dyskusje, co powinni mówić influencerzy, aby wywierać jak najlepszy i najbardziej pozytywny wpływ na społeczeństwo, to uczulajmy młodych ludzi, aby na to, co ktoś tam sobie gada czy pisze w Internecie, nie zwracali aż tak wielkiej uwagi? Warto kierować się swoim własnym rozumem i radami prawdziwych, poznanych osobiście autorytetów

Ciało to ważny element nas – przyznaję. Należy dbać o nie, aby nam służyło i pozwalało cieszyć się życiem. Ale to tyle. Nie jesteśmy swoją wagą, swoją fryzurą, najnowszą stylizacją. W moim życiu spotkałam wielu ludzi, którzy zmagali się z różnego rodzaju niepełnosprawnościami lub ciężkimi chorobami. Większość z nich prowadziło lub prowadzi życie pełne mniejszych i większych sukcesów, uczuć, emocji, przygód. Nie pozwalają, aby ich nieidealne według społecznych standardów, często sprawiające ból lub utrudniające codzienne funkcjonowanie ciała zabierały im z życia umiejętność cieszenia się, odczuwania, osiągania kolejnych celów. Dlaczego my zatem my zgadzamy się, aby te kilka kilogramów za dużo czy za mało, tudzież niezadowolenie z własnego wyglądu odebrało nam tak wiele z naszego przeżywania tu i teraz?

Popatrzmy uważnie na bliskich nam ludzi. Czy podziwiamy ich i szanujemy za to, jak wyglądają? Czy też za wyznawane przez nich wartości, sposób, w jaki traktują innych ludzi, zachowania, pasje, umiejętności, wiedzę, poczucie humoru… Wyliczać można długo. Spójrzmy na siebie równie kochającymi oczami, co na naszych bliskich. Na siebie, a nie w lustro. Nie dajmy się definiować i określać naszą wartość przez to, jak wyglądamy. To tylko jeden z wielu elementów tego, kim i czym jesteśmy.

To, co piszę, może się wydawać  podobne do idei ciałopozytywnych. Pewnie, że nawoływanie do pełnej akceptacji siebie jest mi bliższe niż pogardzanie kimś i ośmieszanie z powodu tego, jak wygląda i co je na śniadanie.  Lub w przerwie w podróży na stacji benzynowej. Niemniej jednak ja bym w ogóle sugerowała przesunięcie wagi  z prezentacji zewnętrznej, fizycznej na wnętrze człowieka. Fajnie byłoby, gdybyśmy wszyscy się lubili i akceptowali, zarówno swoje ciało jak i duszę. Nie powinniśmy jednak oczekiwać takiej samej akceptacji czy podziwu od innych. Zwłaszcza obcych. Każdy ma własny gust i prawo do kulturalnego wyrażania swojego zdania (i nie, nie jest kulturalne ani sympatyczne pisanie do kogoś per „ty gruba świnio” czy naśmiewanie się z jego zwyczajów jedzeniowych).

I jeszcze jedno. Wyobrażacie sobie świat, w którym ludzie przywiązaliby tyle samo wagi do udoskonalania swojej osobowości co teraz urody? Czyż nie żyłoby nam się wszystkim milej i przyjemniej? 😉

19 myśli na temat “Ciało, rozum i cała reszta świata

  1. A ja wolę mieć grubą koleżankę z milionem pozytywnych myśli w głowie niż sztuczny, wykreowany twór medialny z silikonami zamiast cycków, który nazywam swoją „przyjaciółką” i który na lody ze mną nie pójdzie, bo mają za dużo CUKRU. Fakt, ja sama powinnam omijać te cukrowe lody i nawet o nich nie myśleć, bo mam wrażenie, że i od patrzenia na nie tyję….Ale czy nie żyje się tylko raz? Każdy żyje tak jak lubi i jak uważa. Jakby każdy pilnował własnej dupy to by świat był lepszy.

    Polubienie

  2. Konkluzja niezwykle trafna! Niestety obecne szeroko rozumiane media, które mają wpływ w szczególności na młodych ludzi kreują taką a nie inną modę – „na wygląd”. Smutne..
    Czytając Twój wpis przypomniała mi się historia koleżanki: „Odbierała dzieci z przedszkola. W szatni chłopcy cieszyli się, że idą do McDonadla. Inni rodzice wysyłali zgorszone spojrzenia, ot madka nie zna zdrowych zasad żywieniowych, tylko dzieci chemią pasie”. Prawda natomiast jest taka, że jej dzieciaki jedzą fast foody naprawdę raz na pół roku. Co moim zdaniem jest mądre, bo należy dzieci uczyć umiaru. Idąc dalej tym tropem, może rodzina ze stacji benzynowej tak samo robi? Zresztą niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nigdy nie jadł hod-doga z Żabki lub stacji bezynowej 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Czasami nie rozumiem tego zamieszania wokół wyglądu. I już nie chodzi tylko o wagę czy sposób odżywiania się. Zastanawiam się co takiego dają napompowane usta i trzy rzęsy zamiast jednej 10x dłuższe niż naturalne… Wszystko z umiarem.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Wygląd nie jest ważny jeśli czujemy się we własnym ciele dobrze, ale warto pamiętać o zdrowiu bo wszystkie te złe nawyki mogą doprowadzić do róznych nieprzyjemnych konsekwencji. Oczywiście nie ma co zabraniać komuś zjeść raz kiedyś hot doga, chyba że je go codziennie

    Polubione przez 1 osoba

  5. Niestety wygląd stał się bardzo ważną kwestią w naszym ogólnym rozumieniu. Przykładamy uwagę do wyglądy zewnętrznego nie patrząc na to, że wygląd nie jest sprawą najważniejszą. Bo można mieć super seksowne ciało i w głowie mieć siano. Ale można być na zewnatrz nie najpiękniejszym, ale mieć piekne wnętrze. Tego trzeba uczyć dzieci, żeby nie patrzyły tylko na powierzchowność. Owszem o ciało należy dbać, zwłaszcza w kontekście zdrowia i długiego życia. Ale tak samo jak o zewnętrzny wygląd powinniśmy dbać o nasze wnętrze

    Polubione przez 1 osoba

  6. O tak… wyobraźmy sobie świat, w którym rozwijamy się wewnętrznie, a nie jesteśmy zapatrzeni w lustro, czy też pochłonieci przeglądaniem się w oczach innych. To nie przeszkadza w dbałości o zdrowie i wygląd, gdyż robimy to dla samych siebie. Zarówno z punktu widzenia jak najdłuższe życia, czy też jego jakości.

    Polubienie

  7. Napisałam się, a suma sumarum skasował się mój komentarz 😦
    Hmnnnn nie biorę udziału w takich gównoburzach, ale powiem tylko że nie wierzę, że Chodakowskiej chodziło o estetykę wyglądu, a nie o zdrowie tych ludzi. Sama czasem mam ochotę zwrócić uwagę mamie, która dziecku, które nawet jeszcze nie chodzi, wciska jajko niespodziankę albo chipsy.

    Polubienie

    1. O to szkoda, że się skasował 🙂 a ja powiem tak, mniej mnie boli matka dająca czekoladowe jajko swojemu dziecku niż te wszechobecne ekspertki od żywienia, chudnięcia, wychowywania dzieci i przeżycia nawet nie swojego, a cudzego życia 🙂

      Polubienie

  8. Myślę sobie, że wszystko o czym piszesz wynika głównie z faktu idealizowania osób chudych. Bo one mają w życiu łatwiej. Bo jest im lepiej. Bo są fajniejsi. I tak niestety jest od wielu wielu lat. Oczywiście można z tym walczyć, ale póki influencerzy, tacy jak Ewa Chodakowska, będą mieli swoich fanów i obserwatorów, to jedyne co możemy zrobić to być influencerami w tym drugim kierunku 😉 – komentarz na stronę madka roku

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s