W więzieniu czterech ścian

big_9caa160d-80a5-4739-b6fd-fab9207af5b2

Kiedy Patrycja otwiera rano oczy, budzi ją przeszywający ból w stopach. Jej pierwszą reakcją jest szczęście: a więc to był tylko koszmarny sen! Nadal może wstać z łóżka, zrobić synkowi śniadanie i zaprowadzić go do szkoły. Jej radość trwa tylko chwilę. Odrzuca kołdrę i widzi pustkę w miejscu, gdzie jeszcze niedawno były jej dwie silne, zdrowe nogi.

To mogła być historia każdej z nas. Wielki pech, tragedia, niefortunny splot wydarzeń – jak to nazwać? Ważne, że w przeciągu kilku dni Patrycja straciła niemal wszystko – zdrowie, sprawność, siły fizyczne i psychiczne. A zaczęło się od niewinnej choroby – małej ranki na nodze. Lekarz stwierdził różę i odesłał Patrycję z antybiotykiem do domu. Jednak jej stan pogarszał się w błyskawicznym tempie. Kilka godzin później trafiła na OIOM, gdzie toczyła dramatyczną walkę o życie.

Diagnoza – sepsa. Lekarze kręcili głowami, nie chcąc dawać zbolałej matce Patrycji zbyt wiele nadziei, że jej córka w ogóle przeżyje. Zupełnie zdrowa do tej pory kobieta, mająca wiele marzeń i planów na przyszłość, leżała w śpiączce w szpitalu, a kolejne organy przestawały po kolei pracować. Po miesiącu śpiączki wróciła do świata i swojego synka. „Walczyłam dla niego” – mówi. – „Zrobiłabym wszystko, aby tylko nie zostawić go samego”.

Patrycja wygrała tą straszliwą walkę o życie, ale ogromnym kosztem. Z powodu sepsy niezbędna była amputacja obu nóg – jednej na wysokości połowy uda, drugiej pod kolanem – a także jednej trzeciej wszystkich palców lewej ręki.

„Na początku cieszyłam się tylko, że żyję. Byłam pewna, że poradzę sobie z wszystkimi problemami. Potem przyszło załamanie. Okazało się, że najprostsze czynności domowe, które do tej pory wykonywałam bez jakiegokolwiek zastanowienia, teraz pozostają poza zasięgiem moich możliwości. Właściwie to obudziłam się po miesiącu śpiączki jakby w innym świecie – bez mojej pracy, bez możliwości zadbania o siebie i dziecko, bez szansy na wyjście z domu.” – Patrycja odwraca głowę w kierunku okna, mruży oczy, aby powstrzymać napływające do nich łzy.

Kiedy synek prosi ją o zrobienie obiadu, Patrycja zaciska zęby z bezsilności. Mimo ciągłego przekładania rzeczy, ciągle coś znajduje się za wysoko, ciągle do czegoś nie może dosięgnąć. Na swoim wózku nie daje rady wjechać do łazienki. Nie jest w stanie samodzielnie wyjechać z domu. Tu barierą nie do pokonania jest wysoki schodek na progu.

„Synek tak prosi mnie, abym poszła z nim na spacer, odebrała ze szkoły. A ja nie mogę zrobić tego sama. Bardzo pomaga mi mama, ale już nie ma siły. To starsza kobieta, też schorowana. Marzę o tym, aby odzyskać znów choć namiastkę samodzielności sprzed choroby. Te trzy miesiące w szpitalu pozostawiły mnie kompletnie pozbawioną siły. Jedyne, co mi pozostało, to nadzieja i determinacja, aby walczyć. Dla mojego Kacperka” – Patrycja ociera łzy i wpatruje się w błękitne niebo za oknem. Tam, tak w sumie niedaleko od niej, toczy się normalne życie. Ludzie wracają z pracy, robią zakupy, idą do parku trzymając za rękę uśmiechnięte dzieci. Takie zwykłe, codzienne życie. Które byłoby największym szczęściem dla Patrycji i jej synka.

Szansą na samodzielność dla Patrycji jest rehabilitacja, w znacznie większym stopniu i zakresie, niż obecnie może sobie na to finansowo pozwolić, a także protezy nóg. Dzięki nim mogłaby wstać, wyjść z domu, pokonać samodzielnie ten przeklęty schodek. Koszty są jednak ogromne. Przekraczają możliwości finansowe Patrycji i jej rodziny.

„Fundacja założyła dla mnie zbiórkę na siepomaga.pl. Ostrzegali mnie, że ciężko będzie zebrać, że najszybciej i z największą szansą na sukces kończą się zbiórki na operacje małych dzieci. Ja jestem dorosła, w tym momencie moje życie nie jest zagrożone. Po prostu wegetuję, i bez rehabilitacji, bez protez, będę tkwić w tym stanie aż do śmierci…” – Patrycji łamie się głos.

Zbiórka okazała się totalną klapą. Potrzeba 106 tys. Po dziś dzień nie udało się zebrać nawet 2%. Patrycja nie jest osobą medialną. Nie potrafi prosić pięknie o pomoc na Facebooku. Nie ma wpływowych znajomych ani rodziny. Jest po prostu zwykłą kobietą, taką jak większość z nas, matką, która chce żyć i być jak najbardziej sprawna dla swojego syna. Człowiekiem, którego spotkało wielka i niespodziewana tragedia.

Nikt nie wie, co może się zdarzyć następnego dnia. Nie ma co brać zwykłego szczęścia i zdrowia za normalność, bo zbyt często okazuje się ono przywilejem. Czasem to, co uważamy za żmudne codzienne obowiązki, to dla kogoś innego upragnione szczęście.

Jeśliby ktoś zechciał wesprzeć Patrycję, pomóc jej w jej walce o samodzielność i przywrócić wiarę w ludzi i los, proszę serdecznie o wpłacenie choć kilku złotych na zbiórkę Siepomaga.pl/Patrycja-Sobolewska  i posłanie dalej w świat tego apelu.

Wierzę gorąco, że mimo wszystko, ta historia jeszcze skończy się szczęśliwie i pewnego dnia w jakimś niewielkim mieście jedna kobieta weźmie swojego synka do parku na spacer, trzymając go za rękę i stąpając mocno na protezach nóg. Może ktoś, kto teraz czyta ten wpis, kiedyś się na nich natknie. Może zauważy szczęśliwy uśmiech na twarzy obojga, może usłyszy ich śmiech. Może również uśmiechnie się do siebie, widząc taką radość życia i spełnione marzenie. Może nawet nie zda sobie sprawy, że to ktoś, o kim kiedyś czytał. Ktoś, komu pomógł…?

10 myśli na temat “W więzieniu czterech ścian

  1. Doskonale znam to… Urodziłam się w pełni sprawną i zdrową dziewczynką, jednak los chciał inaczej i w wieku 13,5 lat uległam wypadkowi, przez co do dnia dzisiejszego poruszam się na wózku. Jeden dzień, jeden moment zmienił wszystko w moim życiu. Rozumiem problemy pani Patrycji, bo też borykam się z nimi na co dzień. Mam nadzieję, że choć trochę uda się jej pomóc.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

  2. Nadzieja umiera ostatnia… Myślę, jak mogłabym pomóc, na co dzień znany mi jest temat szukania tego typu wsparcia. Na gorąco przychodzi mi do głowy kilka pomysłów, gdzie jeszcze można go szukać. Nie chciałabym się tu rozpisywać (ani też obiecywać złotych gór), ale mogę spróbować zadziałać. Mój mail: annaslebioda@gmail.com

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s