Dziwny jest ten świat

jedna złota parasolka wśród wielu szarych

„No, zobaczymy jeszcze, czy ta twoja bajka się spodoba komukolwiek oprócz jury…”

„Ale ona brzydko wygląda, okropnie się zaniedbuje…”

„Co za niegrzeczne dziecko, jak ta matka je wychowuje…”

„Beznadziejna kasjerka, rusza się jak mucha w smole…”

Słyszałyście kiedyś uwagi w podobnym stylu? A może zdarzało się Wam samym czasem takowe wygłaszać? No cóż, nie ma się czego wstydzić. Ostatecznie każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. I zazwyczaj, mówiąc takie rzeczy, mamy choć częściowo rację, czyż nie? A w dodatku wygłaszanie takich uwag cudownie pozwala dać upust frustracji. Wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni, głodni, spóźnieni, potrzebujemy załatwić nasze ważne sprawy,  chcemy wrócić do siebie, zrzucić buty w przedpokoju i cisnąć w kąt torebkę, wyciągnąć się na kanapie, zjeść kolację jak człowiek, a tu coś stoi na przeszkodzie. Utrudnia realizację naszych potrzeb. Zawadza. Zazwyczaj taką barierę stanowią inni ludzie. Dziecko głośno płaczące w tramwaju, gdy nas akurat boli głowa. Kasjerka oglądająca każdą rzecz przed zeskanowaniem, kiedy już jesteśmy spóźnieni na ważne spotkanie. Zaaferowana matka z wózkiem, który stawia w supermarkecie akurat pod półeczką z naszymi ulubionymi bułeczkami. Starszy pan, który zbyt wolno wchodzi do autobusu. A nam już coś zaczyna tętnić w skroniach, podnosi się ciśnienie i rodzi się złość. I chęć dowalenia komuś. Powiedzenia, na głos, z satysfakcją, jaka to z tej matki chamka, bo zastawia. A staruszkowie to powinni w domu siedzieć, a nie miejsca w  komunikacji publicznej pracującym ludziom zajmować. A ta kasjerka to w ogóle do zwolnienia, kto taką grzebułę zatrudnił?

A potem patrzymy, jak czyjaś twarz się kurczy, szarzeje, brzydnie od przykrości. I nieważne, czy ta matka zabierze ten wózek z pokornymi przeprosinami, czy zrobi awanturę. Czy kasjerka zacznie obsługiwać klientów odrobinę szybciej. Czy starszy pan następnym razem pójdzie na piechotę i dostanie zawału, żeby tylko nie przeszkadzać młodszym i pracującym w zdobywaniu ich upragnionego siedzącego miejsca przy oknie. Najważniejsze, że uszło z nas trochę napięcie. Agresja. No i w końcu, mieliśmy przecież rację, czyż nie?

Agresja rodzi agresję. Kiedy ktoś nam zrobi przykrość i sprawi, że poczujemy się źle, tak łatwo jest te nieprzyjemne emocje przerzucić na kogoś dalej. Zazwyczaj na kogoś od nas i naszych humorów zależnego. Kiedyś chodził po sieci taki komiks, jak to szef w pracy krzyczy na podwładnego, ten wraca do domu i robi awanturę żonie, ona wyżywa się na dziecku, a dziecko idzie do swojego pokoju i kopie psa. Nie było narysowane, kogo potem ugryzł pies. Żeby było sprawiedliwie, powinien zatopić zęby w łydce tego szefa. Ale tak to działa. Zazwyczaj ktoś na końcu tego łańcuszka pozostaje z poczuciem żalu i bezsilności, którego nie ma już gdzie dalej zrzucić.

Mówienie przykrych rzeczy przychodzi nam bardzo łatwo. Same się wręcz pchają na język. A zauważyliście, że zupełnie na odwrót jest z mówieniem komplementów? Nie umiemy tego. Trudno nam powiedzieć komuś tak po prostu coś miłego. Ostatnio stałam w autobusie naprzeciw dziewczyny w przepięknej, barwnej spódnicy. Strasznie mi sie ta spódnica podobała. W ogóle babka cała była ładnie ubrana, ze smakiem, pomysłem, widać było, że wkłada w to dużo starań. I nawet chciałam jej powiedzieć, „super spódnica, ślicznie wyglądasz”. Tak po prostu, żeby może poprawić jej humor, bo wyglądała na smutną. I się zawstydziłam. Stchórzyłam. Nic nie powiedziałam.

A może właśnie następnym razem się odważę? Powiem koleżance w pracy, że ma ładną fryzurę. Mamie czekającej z dzieckiem na przystanku, że zebrali śliczny bukiet z liści, a jej dziecko pięknie się śmieje. Zagadam o pogodzie do starszej pani, z którą często czekam w kolejce do sklepu warzywnego.  Uśmiechnę się do chłopaka, który strasznie się rozpycha przy wsiadaniu do autobusu i wali wszystkich dookoła plecakiem, i zamiast ciskać na niego gromy i szemrać pod nosem o niewychowanej młodzieży, po prostu go miło poproszę, aby go zdjął. Może on sobie po prostu nie zdaje sprawy, że takim plecakiem przeszkadza? Może jest zaaferowany czymś innym?

Każdy z nas, w tej dłuższej lub krótszej podróży zwanej życiem, dźwiga ze sobą bagaż doświadczeń. Nigdy nie wiadomo, co ta druga osoba nosi po kieszeniach. Jakie wspomnienia, jakie traumy, jakie problemy. Nie wiemy, czy ktoś, kto nam wydaje się chamski, niesympatyczny lub niekompetentny, nie zmaga się właśnie z czymś bardzo ciężkim. Nie walczy, aby po prostu w miarę normalnie przetrwać dzień. Ten nieuważny młodzieniec może właśnie się dowiedział o wypadku kogoś bliskiego i śpieszy się do szpitala. Matka z wózkiem, która przejechała nam kołami po palcach, nie spała od kilku nocy i jest na skraju załamania nerwowego. Koleżanka, która z denerwującym entuzjazmem opowiada nam po raz trzeci o tym samym, próbuje nie poddać się depresji i usiłuje nawiązać jakieś kontakty z innymi ludźmi, choć czuje się oddzielona od wszystkich jakby szklaną szybą. Powolna kasjerka zmaga sie z grypą i gorączką, ale musiała przyjść do pracy, aby jej nie stracić. Nasza nieprzyjemna uwaga, złośliwość, agresja może dołożyć jeszcze kamyczek do stosu problemów, który inni ludzie dźwigają na swoich plecach. Czy warto?

Marzy mi się taki świat, w którym wszyscy będziemy pamiętali, że jesteśmy tylko i aż ludźmi. Że nasze błędy, niedopatrzenia i wypaczenia nie zawsze wynikają ze złej woli, tylko z roztargnienia, zmęczenia, braku możliwości. Marzy mi się świat, w którym ten, kto w danej chwili jest silniejszy będzie zawsze wspierał słabszego w jego momentach trudności. Te role często się odwracają. Potrzebujemy ludzi dookoła siebie. Potrzebujemy ich bliskości, wsparcia, zrozumienia. Czasem uśmiech i miłe słowo we właściwym momencie, nawet od kogoś obcego, potrafi podnieść na duchu. Wszyscy jesteśmy tylko przelotnymi gośćmi na tej małej planecie zagubionej w kosmosie. Nie ma co mordować się i wściekać o drobiazgi. Złość piękności szkodzi. A przecież wszyscy jesteśmy w środku piękni, czyż nie?

8 myśli na temat “Dziwny jest ten świat

  1. Z mechanizmu wyżywania się na innych za przykrości, jakie nas spotkały zdaje sobie sprawę chyba bardzo niewiele osób. A już zupełnie inaczej wyglądał by świat, gdyby każdy w tym miejscu umiał się zatrzymać i przed zadaniem ciosu zadać sobie pytanie co go właściwie do tej chęci popycha? Czy ta konkretna osoba rzeczywiście mu coś uczyniła?

    Masz rację we wszystkim co tu napisałaś. Naszła mnie refleksja, że może przydałoby się wprowadzić podstawy psychologii do szkół? Ale nie, żeby to znowu sprowadzać do regułek, haseł, nazwisk i dat – żeby uczyć rzeczy praktycznych o komunikacji z drugim człowiekiem, o mechanizmach działania mózgu, o emocjach itd. (Ajć, biedne dzieci, już i tak mają przeładowany program, a ja tu jeszcze coś wymyślam…)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj, jestem za. Może nawet olslabym te mechanizmy działania mózgu, a skoncentrowalabym się na emocjach i komunikacji. Jest masa sposobów na przekazanie dzieciom takiego życzliwego, empstycznego sposobu patrzenia na świat. Trzeba mieć tylko na to czas i srodki. No i nie z każdym dzieckiem się da.
      Kiedyś podobną rolę miała pełnić godzina wychowawcza, prawda? Miała służyć przekazywaniu wartości moralnych. A potem skończyło się na nadrabianiu zaległości z polaka czy fizyki.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Właśnie. Nie wiem jaki był pierwotny zamysł godziny wychowawczej, ale stała się taką zapchajdziurą. Pamiętam jedną jedyną godzinę wychowawczą, gdzie mieliśmy spotkanie z zaproszonym psychologiem. Ale też jakoś od d strony, bo mieliśmy usiąść w kółku i wspólnie przepracować problemy w klasie 😉 Była to jakoś 7-8 klasa podstawówki i oczywiście nikt nie kwapił się do poruszania żadnych drażliwych kwestii na forum całej klasy 😉

        A wiesz, na IG Mataja zamieściła dziś opis swojego ulubionego badania z udziałem półtorarocznych dzieci. Wynika z niego, że małe dzieci mają wrodzoną tendencję do pomagania innym. Należałoby się w takim razie zastanowić jak to się dzieje, że tak wielu z nas zatraca tą cechę w trakcie dorastania (a może socjalizacji?)?

        Polubienie

  2. Jakie te słowa piękne i prawdziwe! Wzruszyłaś mnie od rana…bo mnie tez marzy się świat, w którym „ten, kto w danej chwili jest silniejszy będzie zawsze wspierał słabszego w jego momentach trudności.” To powinna być kwintesencja człowieczeństwa. I morze empatii, bez empatii potrafimy być dla siebie totalnie nieludzcy, a świat robi się ponurym kłębkiem nerwów, szturchającym nas boleśnie z każdej strony.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Sporo teraz chodzę po mieście, sklepach i lekarzach z mamą, przyznaję, że jestem zszokowana ogromną znieczulicą i niecierpliwością wobec starszych osób, z przerażeniem myślę, skoro teraz jest tak ponuro, to co będzie, kiedy ja będę zaliczała się do starszych.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tyle się mówi o hejcie w sieci, a ten w realu pozostaje niezauważony.. Dziwką mnie zawsze ci frustracji, którym nie żal życia na wylewanie swojej złości na innych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.