Nauka zdalna okiem rodziców i nauczycieli

child-1073638_1280

Dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, a także dla nauczycieli, epidemia przyniosła wiele zmian w codziennym funkcjonowaniu. Minęło już prawie półtora miesiąca, odkąd zamknięto placówki oświatowe. Jak w tym trudnym czasie wygląda nauczanie na odległość? Jakie są największe związane z tym problemy? Jak w tym wszystkim radzą sobie i skąd czerpią wsparcie rodzice dzieci z niepełnosprawnościami? O odpowiedzi na te pytania poprosiłam mamy i nauczycielki: Aleksandrę Załęską z bloga Mama na Wypasie; Katarzynę Kacprowicz, nauczycielkę klas I-III; Agnieszkę Kępkę z bloga Kępki Nieuczesane, nauczycielkę klas IV-VIII oraz Ewę Mazurek, cierpiącą na Zespół Crouzona i wychowującą córeczkę z tym samym schorzeniem; Katarzynę Pisarek, mamę Kacpra i Kai chorych na SMA i  Karolinę Kaczyńską, mamę Natalki walczącej z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Z jakimi największymi trudnościami zmagają się obecnie nauczyciele?

Katarzyna Kacprowicz, nauczyciel klas I-III: Nauczanie zdalne spadło na nas nagle. Nikt nie był na nie przygotowany, dlatego też pierwsze dni nauki zdalnej zarówno dla nas nauczycieli, jak i dzieci oraz ich rodziców, były eksperymentowaniem, sprawdzaniem swoich możliwości i umiejętności. Około dwóch tygodni zajęło mi wypracowanie i usystematyzowanie metod pracy, pokazanie uczniom i rodzicom, jak będziemy działać. Pracuję w zespole wielu nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, dzięki czemu wspieramy się, podpowiadamy sobie ciekawe rozwiązania, szukamy możliwości uatrakcyjnienia zajęć, żeby nie były dla dzieci monotonne. Wymaga to poświęcenia bardzo dużej ilości czasu. Całymi dniami siedzę przed komputerem sprawdzając prace uczniów albo przygotowując lekcje. Ja pracuję w klasie trzeciej, dzieci nie mają swoich kont, możliwości łączenia się online, samodzielnego obsługiwania różnych urządzeń mobilnych. Wszystko, co do tej pory mówiłam podczas zajęć, teraz muszę napisać. Nie wszystkie dzieci mają możliwości pobierania np. kart pracy, czasem muszę wysyłać zdjęcia i odbierać zadania domowe w tej samej formie, co jest dla mnie dodatkowym utrudnieniem. Brakuje mi kontaktu z uczniami, takiego twarzą w twarz. Każdy z nich jest inny, wymaga indywidualnego podejścia. Sprawdzając ich prace staram się, aby chociaż kilka słów wsparcia do nich wysłać, napisać coś miłego o nich, o tym, że widzę jak się starają, jak dobrze sobie radzą w nowej sytuacji. Uważam, że to teraz jest najważniejsze. Jest trudno, naprawdę trudno, ale na dzień dzisiejszy wypracowałam sobie metody i formy pracy, które akceptują zarówno dzieci, jak i ich rodzice

Agnieszka Kępka z bloga Kępki Nieuczesane, nauczycielka klas IV-VIII, mama trójki dzieci w wieku 6, 4 i 2 lata: Dla mnie trudnością jest to, że nie widzę moich uczniów, nie mam z nimi interakcji na żywo. Oprócz tego wiem, że część z nich ma Internet, który działa tylko w nocy. Nie mogę im pomóc i muszą pracować samodzielnie. Przygotowanie nauczania zdalnego przez MEN polegało na wydaniu rozporządzenia. Za opracowanie w ciągu kilku dni pomysłów na lekcje i formę nauczania cała odpowiedzialność spadła na nauczycieli. Tworzyliśmy samodzielnie grupy klasowe na messengerze (przy czym klasy 5 i 4 nie mają tego komunikatora, a to one potrzebują najwięcej uwagi i pomocy). Później dopiero szkole udało się wymyślić coś bardziej ogólnego i dostaliśmy możliwość pracy na platformie teams (kilka dni administrator szkoły wpisywał dane uczniów). Musieliśmy się z nią szybko zapoznać i wdrożyć do pracy. Chciałam tu podkreślić, że cały czas mieliśmy i mamy jako nauczyciele ogromne wsparcie ze strony naszej pani dyrektor. Dzwoni spytać jak sobie radzimy, mówi że jeśli coś nie idzie, albo mamy problem z kontaktem z jakimś uczniem – mamy dzwonić. Dziękuję nam za naszą pracę i zaangażowanie. Prosi o to, abyśmy uwzględniali możliwości dobowe uczniów i dostosowywali ilość zadawanych rzeczy.

A jak to wygląda od strony rodziców dzieci, które musiały przejść z dnia na dzień na zdalne nauczanie?

Aleksandra Załęska z bloga Mama na Wypasie, mama Janka lat prawie 6: Syn chodzi do prywatnego przedszkola. Panie wychowawczynie szybko zorganizowały zajęcia online dla dzieci. Codziennie rano łączą się ze swoją grupą na aplikacji zoom. Przed każdymi zajęciami rodzice otrzymują scenariusz zajęć z prośbą o przygotowanie materiałów, oczywiście tych najbardziej ogólnodostępnych, które każdy może mieć w domu. Wychowawczyni Janka prowadzi 40 minutowe, czasem godzinne zajęcia. I robi to w sposób bardzo ciekawy, dzieci nie mają czasu się nudzić. Dodatkowo każde jest angażowane w zajęcia, Pani zadaje im pytania czy wydaje polecenia itp. Dostają też zadania domowe, np. wspólne przygotowanie doniczki na kwiaty czy zrobienie stracha na wróble. To zadania, które angażują rodziców, ale dają też pomysł na ciekawe spędzenie czasu. Syn bardzo tęskni za swoimi kolegami z grupy, za paniami wychowawczyniami. Nie muszę go namawiać do uczestnictwa w tych zajęciach. Dla niego to pewna stała, która znacznie ułatwia odnalezienie się w obecnej sytuacji. Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie nauczania online w przedszkolu syna. Gdyby tak wyglądały każde lekcje, myślę że rodzice nie mieliby na co narzekać.

Agnieszka Kępka z bloga Kępki Nieuczesane: Ja jestem sfrustrowanym rodzicem, który boi się, że mój syn będzie miał zaległości, problemy w dalszej nauce, więc bardzo dobrze rozumiem rodziców, którzy starają się kontrolować proces nauczania, odbierają wiadomości, pomagają wysłać notatki dzieciom. Raz zdarzyło mi się, że napisała do mnie zirytowana mama z zarzutem, że nic dzieciom nie tłumaczę. Dokładnie w tej samej chwili zapytałam na messengerze jej syna, czemu się nie mnie spyta o wyjaśnienie niezrozumiałej kwestii, skoro jestem tu dla niego. Trudno jest połączyć zdalne nauczanie z pomaganiem w zajęciach i opieką nad własnymi dziećmi. Przede wszystkim większość pracy robię w nocy, kiedy moje dzieci śpią. Z tego powodu moja młodzież zadania na godzinę 12 dostają nawet dwanaście godzin wcześniej. Przez jakiś czas nosiłam w uszach słuchawki i byłam gotowa na pomoc i odpowiadanie na pytania dzieci przez całe 45 minut lekcji, równocześnie ogarniając moje dzieci (zdarzało się w tym czasie nawet zmienianie pieluchy). Od kilku dni spotykam się z klasami zgodnie z planem na teams i robię ustny wstęp do lekcji, a oni później robią notatkę. Mam informację zwrotną od nich, że to pomocne, ale codziennie  do 13-14 codziennie jestem mamą gadającą do telefonu. W tym czasie moje dzieci, które nie chcą robić rysunków zadanych z przedszkola albo płaczą, albo się biją, albo tylko piszczą biegając po domu. Zrozumienie w uczniach i ich rodzicach jest duże, mi naprawdę zależy na przekazaniu wiedzy, ale mam wrażenie, że nie do końca to działa.

 Mam wrażenie, że w przypadku dzieci z niepełnosprawnością największym problemem  jest brak możliwości rehabilitacji, co w wielu przypadkach oznacza pogorszenie się stanu zdrowia. Do tej pory terapia często była prowadzona na terenie placówek oświatowych, a teraz nie ma na to szans. Jak można sobie z tym poradzić?

Karolina Kaczyńska, mama Natalki chorej na rdzeniowy zanik mięśni: Kiedy jeszcze wszystko działało w miarę normalnie, to Natalką na co dzień zajmował się mój mąż. On jeździł z nią do przedszkola na zajęcia oraz na rehabilitację. Teraz jest to oczywiście niemożliwe. Ja przerzuciłam się na pracą zdalną, co wiadomo, w praktyce, przy małych dzieciach, wygląda różnie. Założenie jest takie, że ja pracuję w jednym pokoju, a  w tym czasie w drugim mąż ogarnia z naszymi dziećmi lekcje szkolne na poziomie III klasy oraz zajęcia przedszkolne z Natalką. Oczywiście z moją pomocą, kiedy tylko jest to możliwe. Nie jest to łatwe, ale da się zrobić. Najtrudniej rzeczywiście jest, jeśli chodzi o rehabilitację – żadne z nas nie ma wykształcenia w tym kierunku. Staramy się po prostu robić wszystko, co umiemy i możemy na własną rękę, aby zapobiec przykurczom mięśni u Natalki. W tej chorobie (SMA – rdzeniowy zanik mięśni) regularna i fachowa rehabilitacja jest kluczowa. Natalka tęskni za paniami z przedszkola i swoimi rówieśnikami – przed epidemią spędzała w przedszkolu po 2, 3 godziny dziennie, aby móc integrować się z dziećmi i brać udział w zajęciach. Teraz jej tego brakuje.

Katarzyna Pisarek, mama Kacpra i Kai: Nam odpadły zajęcia na basenie oraz te prowadzone do tej pory na terenie przedszkola. Zrezygnowaliśmy również z hipoterapii. Natomiast cały czas mamy ćwiczenia z naszymi fizjoterapeutami. Może wydawać się, że jesteśmy nieodpowiedzialni i narażamy dzieciaki, ale ja uważam, że większą szkodę zrobiłby im brak profesjonalnych ćwiczeń. Kiedy próbowaliśmy na początku tego szaleństwa „ćwiczyć” sami w  domu, to dzieci kompletnie nas nie słuchały. W środku kwarantanny miały podaną szóstą dawkę Nusinersenu (lek powstrzymujący postęp choroby w rdzeniowym zaniku mięśni). Wyjazd po lek kosztował nas sporo nerwów, odwołano pierwszy termin podania z powodu podejrzenia Covid-19 w Centrum Zdrowia Dziecka, podano lek na drugim wyznaczonym terminie, ale zaraz po wyjściu w szpitalu pojawiło się kolejne podejrzenie. Strach był ogromny. Teraz, po naszej „dawce mocy” prowadzimy ćwiczenia z zachowaniem jak największej ostrożności.  Aby zrekompensować brak pozostałych ćwiczeń, wypożyczyłam na miesiąc z fundacji „Mam tę moc” platformę Hipervibe. Więc dzięki ćwiczeniom na platformie i w formie zabawy w domu oraz rehabilitacji z fizjoterapeutami dajemy radę.

Co do nauczania zdalnego, to sama pracuję w domu zdalnie jako nauczyciel, mąż natomiast wychodzi z  domu do pracy i  wraca do domu po 18. Czasem jest trudno połączyć to wszystko siedząc w domu z dwójką: wykonywanie mojego zawodu, obowiązki domowe, bycie po prostu rodzicem (zabawy i przytulasy), rehabilitację i zadane ćwiczenia  z przedszkola. Panie nauczycielki pięknie przygotowują materiał. Codziennie na stronie są ćwiczenia i karty pracy do zrobienia, a dodatkowo dla dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego są dodatkowe karty pracy. Może dużych ilości nie ma, ale zawsze coś jest do wykonania i niekiedy  wręcz brakuje czasu, aby tego samego dnia to wykonać. Pracę dzieci muszę dokumentować zdjęciami, które odsyłam do przedszkola. Niekiedy dla pięcio- i sześciolatka jest naprawdę trudno o skupienie i uwagę w godzinach popołudniowych lub wieczornych. Nie zawsze chce im się robić ćwiczenia, szczególnie gdy te dotyczą kreślenia liter albo szlaczków. No ale wyjścia nie ma…  Moje dzieci strasznie tęsknią za swoimi Paniami z przedszkola i kolegami oraz dziećmi znajomych.

Ewa Mazurek, cierpiąca na Zespół Crouzona i wychowująca córeczkę z tym samym schorzeniem: Dla nas ogromnym problemem jest brak dostępu do rehabilitacji. Utraciłyśmy zajęcia na basenie, rehabilitację ruchową, zajęcia z neurologopedą i integrację sensoryczną. Poza tym Lenka straciła kontakt z dziećmi, który był dla niej bardzo ważny. Ze względu na to, że jestem osobą niewidzącą, nie mogę pomóc mojemu dziecku w lekcjach. Mimo to robimy, co się da. Lenka ma nauczyciela wspomagającego. Z panią Kają łączymy się na video i robimy razem lekcje. Jesteśmy również w stałym kontakcie z nauczycielem klasy, panią Małgosią. Nie jest to oczywiście to samo co bezpośredni kontakt, ale staram się nie narzekać. To i tak by nic nie dało. Cieszę się z każdej chwili, którą mogę spędzić z córeczką.. Nie mogę sama jej pomóc, ale na szczęście jej nauczycielki bardzo chętnie pomagają i tłumaczą, kiedy jest taka potrzeba.

Choroba Ewy ogromnie utrudnia jej nie tylko uczestnictwo w zdalnym nauczaniu córki, ale także normalne, codzienne funkcjonowanie. Zespół Crouzona to bardzo rzadka wada genetyczna, powodująca wyraźne deformacje czaszki. Prowadzi do utraty wzroku i bardzo silnych bólów głowy. Kości czaszki naciskają na mózg, przyczyniają się do wytrzeszczu oczu, a  wręcz wypadania ich z oczodołów. Jedynym ratunkiem jest operacja. Z powodu epidemii zbiórka prowadzona na siepomaga posuwa się do przodu bardzo wolno…

Ewę wspomóc można poprzez zbiórkę na portalu Siepomaga.

Walkę Kacperka i Kai ze SMA opisywałam  kiedyś w artykule Stop SMA! Było to w ramach prośby o podpisywanie petycji  w sprawie refundacji w Polsce pierwszej na świecie terapii na rdzeniowy zanik mięśni.  Wiem, że wielu z moich czytelników  podpisywało wówczas ten list. Jak miło dowiedzieć się, że nasz apel miał naprawdę znaczenie i wpłynął na poprawę życia dzieci ze SMA! Kacperek i Kaja są już po szóstej dawce, a Natalka przyjęła niedawno trzynastą. Za tą możliwość dla nich serdecznie wszystkim, którzy wtedy złożyli swój podpis pod petycją, z całego serca dziękuję!

Losy Kacperka i Kai można śledzić na fanpage Walka Kacpra i Kai z SMA , a ich walkę z chorobą  można wesprzeć wpłacając na subkonto w Fundacji Avalon:
62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
tytułem Pisarek, 7893

Mama Natalki prowadzi dla córeczki stronę na Facebooku Dla Natalki poruszymy cały świat, do polubienia której bardzo Was zachęcam. Obecnie jest założona zbiórka na rehabilitację, niezbędne sprzęty medyczne i zaopatrzenie ortopedyczne

7 myśli na temat “Nauka zdalna okiem rodziców i nauczycieli

  1. Fajnie że piszesz o tak wielu pozytywnych przykładach (jeśli chodzi o dzieci zdrowe), niestety w praktyce nie wygląda to tak różowo. O ile ciocie z przedszkola przygotowują nie tylko materiał ale też krótkie filmiki (naprawdę nawet 2 minutki z ciocią dają efekt!). O tyle nauka szkolna odbywa się bez kontaktu wizualnego z nauczycielem. Może starsze dzieci sobie z tym radzą lepiej. Natomiast dziecko w 4 klasie przeszło dopiero co na nowy tryb nauki – każdy przedmiot z inną panią, a teraz nawet nikogo nie widzi tylko dostaje wiele stron tekstu i na tej podstawie ma się nauczyć materiału… wielokrotnie wymaga to wyjaśniania ze strony rodzica, bo to nowy materiał. Na razie szkoła zaczęła wprowadzać lekcje dla przedmiotów typu plastyka czy godzina wychowawcza 🤦🏼‍♀️

    Polubione przez 1 osoba

    1. No to faktycznie słabo…Moja córka jest w pierwszej klasie i ma cudowną panią! Korzystamy z class dojo, pani wrzuca filmiki, ciekawe zadania, pomysły na prace plastyczne. dziś spotkała się wirtualnie z klasą na zoomie, rozmawiała indywidualnie z każdym dzieckiem, każdemu poświęciła trochę czasu, naprawdę super! Jestem pełna podziwu.

      Polubienie

  2. Dla mnie cała ta nauka online to jedno wielkie nieporozumieniem. Sama studiuję i mam dzieci więc wiem jak to wygląda. Przy tym jak ja muszę spędzać głównie wieczory na nauce, dzieciaki potrafią siedzieć od 8 nawet do 14 przy samych zadaniach. Niektórzy nauczyciele mają dzieciaki głęboki w dupie, a inni są na tyle mili.

    Niesty lekcje internetowe idealnie pokazali jak bardzo niektórzy nauczyciele nie potrafią uczuć.

    Polubienie

  3. Bez wątpienia cała epidemia spadła na nas jak grom i kazała nam wszystkim odnaleźć się w nowej rzeczywistości. I tak, jak teraz po ponad dwóch miesiącach „nauki na odległość” mogę powiedzieć, że jest to nauka zdalna, tak na początku było to tylko i wyłącznie zawalanie skrzynek pocztowych coraz to nowym materiałem. Do dziś mam traumę, kiedy mam włączyć pocztę, bowiem na wiadomości z e-dziennika nie mogę patrzeć. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy starszych dzieci -np. mojego ósmoklasisty. Pani z chemii bez wątpienia wyszła z założenia, że jak dziecko nie opanuje alkenów, alkinów i czego tam jeszcze – nie przetrwamy kwarantanny. Dodam, że w jej gestii oczywiście nie było wytłumaczenie o co chodzi. Jej zadanie to sprawdzenie, czy umie i wpis do dziennika. Samo sobie miało wytłumaczyć, względnie rodzic – jeśli cokolwiek pamięta z 8 klasy. Czuję ogromny niesmak, że wielu nauczycielom znów się pomyliło i uznali, że ich zawód to „ocenianie” a nie „nauczanie”. Ósma klasa ma dodatkową trudność. Nie tylko bieżące przedmioty, ale również powtórki do egzaminów. To jest dopiero wyzwanie.
    Natomiast jeśli chodzi o przedszkolaki to super, że panie się starają i robią lekcje on-line. Myślę jednak, że dzieci kompletnie nic nie tracą, jeśli tych lekcji nie mają. Moja córka ma 4 latka i nie chodzi do przedszkola ( 😱) . Nie otrzymuję więc żadnej pracy do wykonania. Sama z nią robię różne zadanka, które lubi. Czy ona jest stratna względem tych dzieci, których rodzice otrzymują od nauczycielek różne zadania? Nie. W ogóle nie jest stratna 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.