- Kochanie, potrzebuję trochę czasu dla siebie - oświadczyłam pewnego czwartkowego popołudnia z drżeniem w głosie. Mąż właśnie wrócił z pracy, starsze dzieciaki z przedszkola, Pełzak usiłował zjeść pokrętła od kuchenki. Czułam lekką niepewność w sercu stawiając to śmiałe żądanie. Ale Pan i Władca okazał się bardzo wyrozumiały i chętny do współpracy. - A co, … Czytaj dalej Przyśpieszony kurs asertywności
Tag: opowiadanie
Zło nigdy nie śpi…
- Dzieci, idźcie już spać - powtórzyłam po raz kolejny w ciągu ostatniej godziny. Bez wielkiej nadziei, raczej z nutką rezygnacji. Marzył mi się kubek gorącej herbaty i miły czas spędzony w towarzystwie dobrej książki lub fejsbunia. Ewentualnie sprzątanie kuchni i mycie podłóg. Ale moje pociechy miały na ten wieczór inne plany... - Mamusiu, wody … Czytaj dalej Zło nigdy nie śpi…
Highway to hell
No to jesteśmy po trzydniowej podróży przez Europę autem z trójką dzieci, i powiem Wam szczerze – nie było tak źle! Da się! Zachęcam! 😉 Dla mnie najgorsze w takim podróżowaniu to to, że muszę siedzieć z tyłu między najmłodszymi członkami rodziny. A w tym z kolei najbardziej upierdliwe jest, że znajduję się wtedy … Czytaj dalej Highway to hell
Kuchenne rewelacje, czyli jak ugotować i nie zwariować
Unikam tego jak mogę, staram się odwlec ten moment jak tylko się da, ale niestety przychodzi czasem taki czas, kiedy moja rodzina chce jeść. I to nie wystarcza im wizyta w McDonald's, nawet z kuszącą perspektywą zestawów z zabawkami, ani pizza przywieziona do domu, ani nawet w wersji de luxe wizyta w pobliskiej kebabiarni, gdzie … Czytaj dalej Kuchenne rewelacje, czyli jak ugotować i nie zwariować
Wizyta(cja)
Jak ja lubię, kiedy odwiedzają nas moje koleżanki - mamuśki. Człowiek może sobie ponarzekać na męża i dzieci, opowiedzieć z detalami, jakiego koloru była ostatnia kupka dziecięcia i co na to powiedział lekarz, wymienić się sekretami jak w 5 minut przeczytać bajkę na 20 stron i ile może wytrzymać niezmieniony pampers. Jednym słowem, poczuć się … Czytaj dalej Wizyta(cja)
Dzień matki dla opornych
Otworzyłam rano oczy i od razu poczułam, że coś jest inaczej niż zwykle... Hmm... No tak, tym razem nie obudziło mnie szarpanie za włosy i sprawdzanie, czy maminych uszu nie dałoby się oderwać i przeżuć. Zerwałam się na równe nogi z lekkim zawałem serca, sprawdzając, czy Pełzak nie zleciał w nocy z łóżka i nie … Czytaj dalej Dzień matki dla opornych
Krótka historia pewnego szczepienia
Naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, żeby zapisać całą trójkę na raz na szczepienie. JEDNOCZEŚNIE. Serio. To był jakiś wymysł szatana lub chwilowy moment niepoczytalności. A może komuś podłożyłam straszną świnię i właśnie dźgał moją laleczkę voodoo w momencie, w którym wybrałam numer naszej przychodni rejonowej i po 15 minutach oczekiwania jedwabistym głosem powiedziałam: "Tak, poproszę … Czytaj dalej Krótka historia pewnego szczepienia







