Losy młodej debiutantki, czyli akcja book.szpan od kulis

camera-1239384_640

Kto obserwuje moja stronę na Facebooku, ten jest pewnie świadomy (nie umiem utrzymać takich dobrych wieści w tajemnicy),że po wygranej w konkursie Piórko 2019  zostałam zaproszona do udziału w akcji Book.szpan. Główne założenia tej kampanii to propagowanie czytelnictwa wśród dzieci i uwrażliwianie ich na los zwierząt. W skrócie, co miesiąc od stycznia 2020 r. w specjalnej aplikacji będą publikowane bajki, które pod koniec roku mają się ukazać w wersji papierowej. Dochód ze sprzedaży będzie przekazany organizacjom pomagającym zwierzętom. Ogromnie się cieszę i jestem zaszczycona, że moja historyjka „Pudel i Zaskroniec” znajdzie się wśród wielu fantastycznych bajek znanych autorek. Ilustracje do mojej opowieści wykonuje Pani Sylwia Tracz z bloga Świat ilustrowany. Widziałam dwie, są cudne, nie mogę się doczekać, aż zobaczę wszystkie! 🙂

Akcja przysparza mi zatem wiele radości. W dodatku  ostatnio zaproponowano mi, abym wzięła udział w sesji fotograficznej promującej równocześnie i ten projekt, i ideę adopcji zwierząt ze schronisk. Pomysł ten popieram całym sercem, choć na razie nie mogę wprowadzić w życie (moje minionki zamęczyłyby miłością nawet rottweilera). Ogólnie taka sesja to super sprawa, zwłaszcza dla takiej początkującej pisareczki jak ja. Cieszyłam się niezwykle na możliwość spotkania organizatorki akcji i autorek innych bajek. Był jednak jeden mały szkopuł…

– A co byś kochanie powiedział na weekendową wycieczkę do Katowic? – zagaiłam niewinnie rozmowę.

– Powiedziałbym że to w cholerę daleko. A co cię naszło na Katowice? -spytał podejrzliwie mąż.

– A, piękne miasto, może by tak dzieciom pokazać?

– I akurat to piękne miasto chcesz dzieciom pokazać? – drążył temat mój najdroższy. – Żadnego równie pięknego trochę bliżej nie ma?

– No.. dobrze. Skoro chcesz wiedzieć, to jest możliwość wzięcia udziału w sesji fotograficznej promującej mój pisarski projekt…Właśnie pod Katowicami…

Mój ukochany zamrugał oczami.

– Czyli chcesz mi powiedzieć, że zamierzasz ciągnąć całą rodzinę jesienią, w sezonie infekcyjnym,  na weekend do miejscowości oddalonej o 330 kilometrów tylko po to, żebyś cyknęła sobie kilka fotek?

– No… w sumie to tak – zawahałam się. – Ale przecież nie musimy jechać tam tylko na sesję! To byłoby bez sensu. Zróbmy sobie z tego fajny, rodzinny weekend połączony ze zwiedzaniem i odpoczynkiem. Ok?

Mój ukochany tak na mnie patrzył i patrzył, ja się słodko uśmiechałam i uśmiechałam, aż w końcu on podjął męską decyzję.

– Nie będę przecież stawał na drodze twojej kariery – powiedział i westchnął – To ja zobaczę, czym tam da się dzieci zająć, podczas gdy ty się będziesz promować.

Kocham tego faceta.

Skoro pan i władca przyklepał decyzję o wycieczce, rzuciłam się w wir szukania  dobrej miejscówki na nocleg i rozrywek dla bombelków. Wszystko zaczęło się pięknie układać: mieliśmy  jechać w sobotę z samego rana, aby spędzić jak najwięcej czasu na zwiedzaniu, przespać się w eleganckim hoteliku, rano w niedzielę zjeść pyszne śniadanie w wykwintnej hotelowej restauracji, a potem ja, pięknie umalowana i ubrana, pojechałabym się fotografować…Ach i och. Życie jak w Madrycie.

Powinnam wiedzieć, że nie ma szans.

Następnego dnia Średni przyniósł zaproszenie na urodziny z przedszkola. Od ukochanej koleżanki. Na sobotę, godzina 12.

– No dobrze, pojedziemy trochę później – nie poddawałam się. – Ostatecznie Katowice wieczorem też mogą być interesujące – przejrzałam się w lusterku. – Kochanie, czy mi ładnie w tym makijażu? – zwróciłam się do najwyższej instancji i znawcy kobiecej urody.

Mąż przyjrzał mi się krytycznie.

– Jeśli w ramach akcji będziecie walczyć o poprawę dobrobytu pand, to jak najbardziej tematycznie się wpasujesz – ocenił.

Spojrzałam jeszcze raz w lusterko. No, może rzeczywiście trochę przesadziłam z  czarną kreską..

Zaczęłam z westchnieniem zmywać mój makijaż.

– W każdym razie, postanowione. Ruszamy w sobotę od razu po urodzinach. Co może pójść nie tak?

Następnego dnia Panna F. przyniosła wiadomość, że zbiórkę zuchową jej przełożyli. Fajnie w sumie, bo ze względu na ognisko. Planowane w sobotę o 16…

Znam swoje miejsce w szeregu. Katowice mogły poczekać.

– No dobrze, to  pojedziemy po zbiórce – zaproponowałam.

– Tak w  nocy? Opłaci się? To już może lepiej wstańmy w niedzielę rano bardzo wcześnie, dojedziemy – zaproponował mąż.

Moja wymarzona wycieczka zaczęła się niepokojąco skracać. No ale cóż było zrobić… Odwołałam hotel.

Następnego dnia obudziłam się z czerwonym i bolącym okiem. Zapalenie spojówki. Widocznie kreski rzeczywiście było za dużo…

– No i jak ja teraz wyjdę na zdjęciach? – załamałam ręce, patrząc jednym okiem w lustro.

– Spokojnie, będziesz wyglądała, jakbyś płakała na myśl o smętnej doli zwierząt – pocieszył mnie mąż.

Zapuściłam  kropelki pod powiekę, zacisnęłam zęby i postanowiłam czekać na niedzielę. Bez większych nadziei i złudzeń.

No i słusznie, bo następnego dnia Tuptuś obudził się z solidnym kaszelkiem…

I tak to właśnie z dziećmi można robić karierę influencersko-pisarską… Ciężki kawałek chleba 😉

Jakimś cudem, mimo kaszelków, ognisk i urodzin, udało nam się w niedzielę do Katowic dojechać. Generalnie czasowo wyglądało to tak:

Budzenie o świcie siebie i dzieci trwało dwie godziny.

Dojazd zajął cztery.

Makijaż – godzinę z kawałkiem.

Sesja – 10 minut (ale było bardzo miło i profesjonalnie).

A po wszystkim poszliśmy do sali zabaw i do McDonald’s (zgroza, mój poziom samooceny jako matki spadł po tym weekendzie o 50 punktów, ale potomstwo usatysfakcjonowane odejściem od reguł ).

Z fuck upów, zapomniałam wziąć sukienkę na zmianę, mokre chusteczki i plecaczek córki. Rozminęłam się, wbrew najszczerszym chęciom, z Magdaleną Wiśniewską, Izabelą Michtą i Beatą Jaczewską, których jestem wielką fanką (Magda to zwyciężczyni zeszłorocznej edycji Piórka – jej bajka nosi tytuł „Mały Saj i wielka przygoda”, Izabela jest autorką m. in. świetnych książeczek „Benio, tata i reszta świata” czy „Łukasz ratuje misia”, a Beata pisze urocze wierszyki, które publikuje na stronie Wierszowanki). Szkoda, że nie udało się mi z nimi zobaczyć i poprosić o autografy. Ale co się odwlecze, to nie uciecze, czyż nie? Może kiedyś zdarzy się kolejna akcja promocyjna.

Moje dzieci i mąż już nie mogą się doczekać!

27 myśli na temat “Losy młodej debiutantki, czyli akcja book.szpan od kulis

  1. Tak czasami bywa, że aby mieć 10 minut frajdy i radości, musimy kilka godzin poświęcić na przygotowania 🙂 Ważne, że wszystko dobrze poszło. Kiedy robię zdjęcia kulinarne, zdarza się, że sesja zdjęciowa w ramach której wykonam ponad 150 zdjęć zajmuje kilka godzin (stylizacja, przygotowanie potrawy itd). A suma summaru do publikacji wybierane są dwa do pięciu zdjęć.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj, Ty chyba się ruszasz znacznie więcej ode mnie, sądząc po nazwie 😉 wiesz co, miałam szczęście z tym konkursem. Jakiś taki cud, że akurat wybrali moją bajkę. Tak bym chciała, żeby się spodobała i żeby mi otworzyła drogę do dalszego pisania i wydawania…

      Polubienie

  2. Gratuluję wyróżnienia. 🙂 Co do „trochę” pokrzyżowanych planów wypadowych do Katowic i minięcia się z Paniami to uszy do góry. Może tak miało być i będzie jeszcze lepsza okazja na wspólne spotkanie? Niestety na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale jak sama stwierdziłaś „co się odwlecze to nie uciecze”.

    Dla Pana i Władcy i tak pełne uznanie, że chciało Mu się taki kawał jechać – także doceń mimo wszystko. A dzieci to cóż… czasem lepiej nie planować nic na „sztywno” będąc Rodzicem 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wiesz, coraz bardziej chyba się cieszę, że nie wygrałam tego biedronkowego konkursu (choć, oczywiście, nadal uważam, że taką wygraną chętnie bym przytuliła ;)). Ten cały blichtr 😉 i mus ruszenia czterech liter z ciepłego zacisza, ten zamęt wokół twojej osoby, konieczność pokazania się… brr! to nie dla mnie.

    Twój mąż jednak bardzo ładnie stanął na wysokości zadania, czapki z głów!

    Czekam na więcej „niusów” z życia wschodzącej gwiazdy! 👍🏻

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.