Proces czarownic i dużo, dużo demonów, czyli zabieram się za nową książkę

Dzień dobry! Dawno mnie tu nie było, ale to nie dlatego, że się lenię. Wręcz przeciwnie, ostatnio redaguję, piszę, pracuję i robię pięćdziesiąt rzeczy na raz (oby choć jedną dobrze). Tak mi wpadło do głowy, żeby pokazać Wam kawałek tego, nad czym ostatnio pracuję. Chyba potrzebuję jakiegoś kopniaka motywacyjnego, żeby nie odpuścić. To tak szczerze dajcie znać: ma potencjał, pracować nad tym dalej, czy lepiej odpuścić? Tylko weźcie pod uwagę, że fragment jest świeżutki, jeszcze przed korektą i redakcją.

„…To była dobra karczma. Przestronna, nawet całkiem czysta, z niewielką ilością szczurów piszczących po kątach i mocnym grzanym piwem na stołach. Franciszek przypomniał sobie, jak zatrzymał się tutaj pierwszej nocy w drodze na studia w Poznaniu. Nieźle sobie wtedy popili z Andrzejem Gawrońskim. Ileż to już lat minęło? Dziesięć? Nie, trzynaście. Kiedy to zleciało… Kto by pomyślał, że z tego mizernego studencika, który wyrzygiwał sobie żołądek za stodołą przy świetle księżyca, zrobi się poważny doktor filozofii, ostrzący sobie zęby na stanowiska na królewskim dworze. Wtedy byli obaj jeszcze młodzi, tacy strasznie młodzi, pożal się Boże, i to piwo w karczmie smakowało im wolnością, przygodą, uśmiechem milutkiej córki karczmarza, co zerkała na nich przyjaźnie błękitnymi oczyma.

Franciszek westchnął trochę żałośnie, a trochę z tęsknotą za dawnymi błędami młodości, oglądanymi teraz z perspektywy szacownego wieku trzydziestu lat.

– Musimy jechać dalej. Tu niebezpiecznie zostawać, zwłaszcza jak mrok zapada. Taka śmierć mogła sprowadzić demony – stwierdził ochryple Ksawery.

Nie było już karczmy. Nie było szyldu „Pod dębem”, nie było piwa, ciepłego łoża ani ślicznej karczmareczki. A przynajmniej Franciszek miał nadzieję, że to nie ona wisiała na osmolonym, uschniętym drzewie pochylającym się nad pogorzeliskiem. Wszystkie trzy trupy były nagie i tak opuchnięte, że nie dało się rozpoznać rysów twarzy nieszczęśników. Nie to, że Franciszek miał ochotę przypatrywać się im dokładnie. Nawet z odległości i w zapadającym zmierzchu można było dostrzec, że nogi i dłonie wisielców były obgryzione aż po kości.

– Trupojady – stwierdził chłopiec. Matowe, brązowe włosy opadły mu na oczy, odgarnął je niecierpliwym ruchem dłoni. Wyglądał na mało przejętego koszmarnym widokiem, w przeciwieństwie do księdza Możdżanowskiego, który ześlizgnął się z konia i wymiotował hałaśliwie.

– Co tu się mogło zdarzyć? – wyjęczał między atakami torsji.

– A kto wie? – Franciszek wzruszył ramionami. – Narazili się pewnikiem komuś. Albo demony pokonały barierę.

– To nie sprawa demonów. – Chłopiec potrząsnął głową, aż kosmyki włosów znów zakryły mu czoło i policzki. – One zabijają inaczej…”

Tak, zabrałam się za fantasy historyczną, której akcja jest osadzona w końcu XVIII wieku. Mam frajdę wyszukując szczegóły historyczne, sprawdzając, jak biskup mógłby się zwracać do byłego jezuity i jak ubierał się profesor prawa naturalnego na Collegium Nobilium. Nie wiem, co z tego wyjdzie. Na pewno zwiększy mi się wiedza historyczna. A to już zawsze jakiś plus!

16 myśli na temat “Proces czarownic i dużo, dużo demonów, czyli zabieram się za nową książkę

  1. Nie przepadam za fantastyką, ale połączenie z historią może dać bardzo interesujący efekt! Wyszukiwanie informacji do książek zawsze poszerza horyzonty, ale czasami jest nużące, gdy jedna informacja wyklucza drugą (mi się tak zdarzyło).. Fragment bardzo intrygujący. Gratuluję świetnego pomysłu i możesz być pewna, że ta książka będzie u mnie na półce. 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  2. O, Madko, bardzo fajnie napisane!
    Nie jestem pewna, czy jest to to, co chciałam przeczytać z bolącą głową, w nocy przed położeniem się spać 😉

    Połączenie fantastyki z historią zawsze spoko, jak w sadze husyckiej Sapkowskiego 👍

    Pisz, Madka, pisz! Fajnie się czyta Twoje pisanie! 🙂

    Polubienie

  3. Świetny fragment! Mam tylko jedno ale… ;P teraz chcę więcej! Ciekawa jestem jak będzie się czytać całość Twojej historyczno-fantastycznej książki 🙂 Gratulacje tak dobrego pomysłu! Uwielbiam książki o procesach czarownic i demonach.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.