Najlepsza mama na świecie

sad-505857_960_720

Kawa, kawa, kawa… trzecia dzisiaj czy czwarta? Przełykam gorzki łyk z jeszcze bardziej gorzkim poczuciem winy, że po raz kolejny nie dotrzymałam danego sobie słowa. Miałam poprzestać na jednej, no, góra dwóch dziennie. Ale Tuptuś znów budził się w nocy tak często, że kiedy rano zadzwonił budzik, moje ciało od stóp do koniuszka włosów protestowało rozpaczliwie przeciwko temu dźwiękowi. Cały dzień pod powiekami czuję piasek, a myśli jakby opatuliła mi szara, gruba wata…

– Mama, gdzie jest moja koparka? Ta mała żółta, no wiesz? – do kuchni wpada Średni.

– Nie mam pojęcia, pilnuj swoich rzeczy. I czemu tutaj biegasz, znowu się przewrócisz i nabijesz sobie guza – podnoszę niebezpiecznie głos i gryzę się w język. Za późno. Miałam przecież być miła. Miałam nie krzyczeć. Taki był plan, tak obiecałam sobie po ostatniej kłótni z dzieciakami, kiedy córka wybuchnęła płaczem.

– Jesteś niesprawiedliwa! – wykrzyczała przez łzy. – Wymagasz ode mnie więcej niż od chłopców!

Wymagam? Nie wiem. Przecież jest najstarsza. A ja już nie daję sobie rady ze sprzątaniem i pilnowaniem wszystkiego za nich. Czy ona nie mogłaby odkładać choć swoich rzeczy? Pilnować, co chce zabrać rano? A potem do mnie pretensje, że zapomniała, że zgubiła, że nie ma… Przełykam po raz kolejny irytację. Może powinnam jednak bardziej pamiętać za nich. Pomagać. Być cierpliwa.

Średni już wyszedł z kuchni.

– Mama znowu krzyczy – słyszę, jak opowiada w pokoju siostrze. Czuję, jak wzbiera we mnie poczucie winy. Kolejny raz.

Wycieram rozlany sok z fotelika Tuptusia. Podłoga też cała się lepi. Zaczynam zmywać i dostrzegam rozsypane, wdeptane w podłogę jagody pod stołem dzieci. Złość narasta nagle, gwałtownie, ta szara obrzydliwa mgła zaciska mi się obręczą wokół głowy, niebezpiecznie pulsuje bólem.

-Dzieci! – wrzeszczę. Jak ja nie cierpię dźwięku swego głosu w takich chwilach. Kiedy ja się zrobiłam taka nieprzyjemna, niecierpliwa, czepliwa? Wchodzą powoli do kuchni. Na buziach mają tą swoją specyficzną minę, połączenie poczucia winy ze złością.

– Kto tu rozdeptał jagody? Czemu nie sprzątnęliście? Albo chociaż nie powiedzieliście, że spadły? – głos mi się niebezpiecznie załamuje.

– Bo nie zauważyliśmy! – krzyczy córka. Patrzy na mnie tak nieprzychylnie, z takim gniewem, że coś we mnie pęka.

– Bo ja muszę zawsze zauważyć, prawda? I posprzątać? A wy się niczym nie przejmujecie! Niczym! – ciskam ścierkę i kubek po soku do zlewu. Oczywiście słyszać trzask. A potem w ciszy chlipanie synka.

– Och, wyjdźcie – mówię ze znużeniem. Wychodzą, szurając nogami. Siadam na podłodze, wśród rozpaćkanych jagód. Przypominam sobie nagle ten czas, gdy byli tacy malutcy. Pomarszczone, czerwone, brzydkie stworki w moich ramionach, które od samego początku pokochałam najbardziej na świecie. Pamiętam, jak całowałam pulchne stópki, maleńkie paluszki, wydęte brzuszki z tymi śmiesznymi pępuszkami. Miałam ich bronić przed całym światem. Wszystko wyjaśniać z czułym uśmiechem, nigdy nie robić awantur, nigdy nie być powodem do płaczu. Miałam być najlepszą mamą, jaka kiedykolwiek chodziła po ziemi. Tak się zarzekałam, tak obiecywałam na kolanach w obietnicy za ten cud, żeby tylko urodziły się w terminie i w zdrowiu.

Znam tak wiele bolesnych historii. Tragedii. Rozpaczliwych walk o życie dzieci. Znam matki, które oddałyby wszystko, aby ich dzieci jeszcze raz nabałaganiły, rozlały sok, wdeptały jagody w dywan. Wiem to, więc powinnam być bardziej wdzięczna. Cierpliwsza. Lepsza. Ale każdy żyje swoim życiem, każdy miewa wredne, szare dni, kiedy najmniejsze drobiazgi urastają do rangi problemów ogólnoświatowych i powodują wojnę domową. Na szczęście to mija. Jak wszystko.

Wieczorem przyjdę do ich łóżeczek i będę śpiewać im do snu. Pocałuję ciepłe, kudłate łepki, wymruczę do uszu słowo „kocham…” I będę wdzięczna za hałas, za kłótnie, za bałagan w domu. I znów obiecam sobie, że od jutra będę zawsze miła, zawsze dobra. Najlepsza mama na świecie.

30 myśli na temat “Najlepsza mama na świecie

  1. Bywamy zmęczone, a w wakacje jesteśmy zmęczone permanentnie dziećmi własnymi i okolicznymi, które nasze odwiedzają. matką roku bywam kiedy zapomnę, że zapisałam dziecko do specjalisty,a na moje pytanie w przychodni, czy mogłaby mi pani przypomnieć które dziecko i do kogo zapisałam, bo mam tylko datę i godzinę, nawet już nikt nie okazuje zdziwienia 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Haha, myślałam, że tylko ja tak robię! Tylko że ja zwykle pamiętam dziecko, a zapominam daty i godziny, więc dzwonię i zaczynam przewrotnie : wie pani, mąż zapisał dziecko i zapomniał na kiedy, mogłaby mi pani powiedzieć? 🙂

      Polubienie

  2. Chyba każda z nas tak ma. Znam takie zachowania z autopsji. Ale co innego jest mówić, obiecywać samej przed sobą, a co innego kiedy dochodzi do „konfrontacji” z własną irytacją i złością. Nic co ludzkie nie jest nam obce, nawet nam, matkom 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. Myślę, że każda matka tak ma, a ta, która zaprzecza, nie chcę się do tego przyznać 😉 znam takie uczucia z autopsji, bo przeżywam je niemal codziennie. Obiecywanie poprawy, a potem walka z własną frustracją i irytacją, żeby potem dziękować za to małe stworzenie. Nic co ludzkie nie jest nam obce, zwłaszcza nam matkom 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. Kasiu, wszystko to przeszłam i przerabiałam.
    Jesteś najcudowniejszą mamą na świecie, popatrz tylko w lustro, zadbaj o siebie, wyluzuj i zobaczysz,jak szybko Ci te lata miną, jak szybko dzieci dorosną i bedziesz z rozrzewnieniem wspominać te jagody w dywanie.
    Pozdrawiam ciepło-)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Dobrze to opisałaś. Czasem tak jest, że mamy dość wszystkiego ze zmęczenia. Drzemy się wtedy na dzieci z bezsilności. Potem żałujemy i wyrzucamy sobie jakimi złymi jesteśmy matkami. Jednak my też mamy prawo do słabszych chwil. Jeśli nie jesteśmy takie ciągle, to nie ma co się umartwiać. Sobie też trzeba umieć wybaczać

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s